Trzeba mieć wzgląd nie tylko na Boga, ale i na ludzi, i to dla Boga. S. Ignat. ibid.

Bóg, który człowieka tak kocha, że się z miłości za niego ofiarował, chce, aby go ludzie tak kochali, iżby przytem człowieka nie zaniedbali. Ten nie ujmuje nic miłości bożej, który bliźniego dla Boga kocha.

Nikt nie jest tak znikomym, aby nie posiadał czegoś, coby miłości i czci godnem było; a choćby i nic takiego nie miał, jest przecie własnością i obrazem Boga, ceną krwi Chrystusowej okupiony, i dla tego byłoby występkiem odmówić mu miłości.

Jeżeli tylko na swoje, a nie na obyczaje drugich uważać będziesz, to dojdziesz wnet do tego, że wszystkich drugich za lepszych od siebie samego trzymać będziesz, i znajdziesz wystarczający powód, aby bliźniego kochać, a siebie nienawidzić.

Nie nikczemność ludzi sprawia, że bliźniego za mało kochamy, ale nasze uprzedzenie i niechęć. Te zaś powlekamy różnymi pozorami, ponieważ się naszej ułomności przed drugimi wstydzimy.