Archive for the ‘ Felietony ’ Category

Jak skutecznie zepsuć humor gościom…

Jak skutecznie zepsuć humor gościom…

Polacy szczycą się swoją gościnnością. „Gość w dom Bóg w dom” ,a „czym chata bogata tym rada”, jeżeli dołożymy do tego jeszcze „zastaw się, a postaw się” otrzymamy gościnność godną dawnego sarmaty. Większość szanujących się pań domu stawia sobie za punkt honoru nakarmienie przybysza do granic możliwości jego żołądka, zaś poważny pan domu ochoczo napoi gościa do granic możliwości jego głowy. Po tak spełnionym obowiązku gospodarskim oboje mogą oczekiwać  zadowolenia i wdzięczności za miło spędzone spotkanie. A  co jeżeli goście mimo tych starań nie wyglądają na szczęśliwych? W takim wypadku należy skrupulatnie przeanalizować założenia organizacyjne imprezy. Być może INSTRUKCJA ZACHOWANIA GOSPODARZY, z której korzystamy wygląda następująco:

 

 

Read the rest of this entry

Jedna szara komórka.

Siedzimy ze znajomymi przy stole, gadamy, śmiejemy się, atmosfera jest całkiem przyjemna. Nagle dzwoni telefon. Właściciel odbiera go i rozpoczyna rozmowę. Całe towarzystwo cichnie, podświadomie nie chcąc przeszkadzać. Szepczemy, podczas gdy telefonujący mówi coraz głośniej, tak jakby rozmowa interesowała jeszcze kogoś z towarzystwa. Niestety nie interesuje, ale co zrobić?

Read the rest of this entry

Dzień dobry, w czym mogę pomóc?

Zastanawialiście się kiedyś kto siedzi z drugiej strony kabla, kiedy dzwonicie by poinformować usługodawcę, że zablokowaliście dekoder, telefon albo że w ogóle nic nie działa? Ostatnio bardzo bliska mi osoba została taką właśnie telefoniczną konsultantką w dziale pomocy technicznej stąd moje refleksje… Tak jakoś świat zorganizowano, że najgorsza jest praca, w której spotykamy się z przedstawicielami naszego gatunku, a jeśli jeszcze ów przedstawiciel nie musi spojrzeć nam w oczy, nabiera większej odwagi i chęci, by udowadniać swoją wyższość. Read the rest of this entry

Savoir – vivre a kontekst.

W jednej ze swoich książek Edward T. Hall pisał o kulturach wysokiego i niskiego kontekstu. Upraszczając nieco jego myśli możemy stwierdzić, że w kulturach wysokiego kontekstu nie musimy przekazywać naszemu rozmówcy wszystkich dodatkowych informacji na temat kontekstu naszej wypowiedzi, natomiast w kulturze niskiego kontekstu nasza wypowiedź musi zawierać całą gamę dodatkowych informacji, aby została prawidłowo zinterpretowana. Skomplikowane? Nic podobnego. Oto przykład: kilka tygodni temu mój kolega, tak jak ja pracujący w szkole, prawdziwie sfrustrowany opowiadał mi, jak to chcąc wprowadzić akcent świąteczny, przyniósł do klasy worek z cukierkami i „puścił” go po klasie, aby uczniowie się poczęstowali. Po chwili zauważył, że część uczniów brała całe garście słodyczy, przez co nie mogło wystarczyć dla wszystkich. Read the rest of this entry

„Punktualność jest grzecznością królów” mówi przysłowie i faktycznie punktualność to jedna z podstawowych cech człowieka kulturalnego. Jednak pracując z młodzieżą mam nieodparte wrażenie, że nastąpiła jakaś przedziwna zmiana kulturowa i co gorsza wielu współczesnych nastolatków jest przekonanych, o poprawności swych zachowań z trudem przyjmując jakąkolwiek krytykę. A zwykle wygląda to tak… Read the rest of this entry

4 minuty do sukcesu

Pierwsze wrażenie ma niestety to do siebie, że nie da się go powtórzyć. Zwykle wyrabiamy sobie zdanie o nowopoznanej osobie w niespełna 4 minuty. Mając, tak niewiele czasu na prezentację, warto się do niej właściwie przygotować. Jest to szczególnie istotne, kiedy pierwszym spotkaniem będzie rozmowa kwalifikacyjna, wtedy te 4 minuty to czas, w którym zdążymy wejść do pomieszczenia, przywitać się z rozmówcą, przedstawić się, uścisnąć dłonie, zająć miejsce, odpowiedzieć na pytanie odnośnie poczęstunku, przekazać ewentualne dokumenty i rozpocząć właściwą rozmowę. I chociaż nie zdążymy zaprezentować swojego CV, nasz rozmówca już podjął decyzję, czy nas polubi czy wręcz przeciwnie. Nic w tym dziwnego, ponieważ słowa stanowią zaledwie 7% przekazu, 38% to sygnały głosowe takie jak ton, czy modulacja głosu, natomiast 55% to znaki niewerbalne, czyli wszystkie gesty i ruchy naszego ciała. Chociaż więc słów wypowiedzieliśmy niewiele, to wykonaliśmy już całą gamę gestów i podjęliśmy kilka decyzji, na podstawie, których można nas ocenić. Read the rest of this entry

Nasze dobre maniery nie zawsze są aż tak dobre jak nam się może wydawać i szczerze powiedziawszy, nie do końca jest to nasza wina. Czasami po prostu nie wiadomo jak należy się prawidłowo zachować, gdyż nasze prawidłowe zachowanie zostałoby odczytane jako niegrzeczne lub od dziecka uczono nas czegoś, co okazuje się niezgodne z zasadami savoir –vivre’u. Oto przykład: moja rodzina jest dosyć duża i wielopokoleniowa- aktualnie czteropokoleniowa. Od kiedy pamiętam przy okazji jakichkolwiek spotkań, ceremoniał powitalny był jednakowy, czyli osoba wchodząca witała się z wszystkimi siedzącymi gośćmi poprzez podanie ręki, okrążając stół bez względu na trudności lokalowe czyli ciasnotę. Wynikało to z tego, że wiekowe ciocie i babcie przychodziły znacznie wcześniej, zajmowały miejsca przy stole i oczekiwały, iż młody człowiek podejdzie do każdej z nich i grzecznie poda rękę na dzień dobry. Skoro więc i tak trzeba było przeciskać się między gośćmi w pielgrzymce do wiekowej damy, witało się z wszystkimi siedzącymi. Czasy się zmieniły, ale zwyczaj bezrefleksyjnie pozostał, wywołując totalną konsternację przy stole… Read the rest of this entry

Narodowe skarpetki

 

Siedzę sobie na przystanku i łapię ciepłe promienie wiosennego słońca. Ptaszki śpiewają, listki rosną, wiosna… Aż tu nagle mija mnie postawny mężczyzna, dumnie prezentujący chude nogi wystające spod krótkich spodenek, ubrane w grube czarne skarpety i sandały. Wiosna… Ciekawe czym kierował się ów przechodzień… Może to po prostu patriota… W końcu po czym poznać Polaka poza granicami naszego kraju? Oczywiście po skarpetkach założonych do sandałów. Pamiętam jaki entuzjazm wśród niektórych wywołały dwa lata temu pokazy mody Diora, Prady czy Hermesa, kiedy to na wybiegu pojawiły się właśnie skarpetki założone do sandałów. Oto najwięksi projektanci uznali, iż to co postrzegaliśmy za obciach jednak nim nie jest. Temat błahy z pozoru nagle wydał mi się dość interesujący… Coś musi być na rzeczy z tymi skarpetkami.

Read the rest of this entry

Osiedlowe życie

 

-Czy ja byłam z pieskiem czy bez pieska?”    

Niestety z pieskiem, bo pozostawił coś po sobie…”

Od jakiegoś czasu mieszkam na osiedlu. Co prawda ja nie zmieniłam swojego adresu zamieszkania, ale za sprawą pewnego dewelopera, osiedle przyprowadziło się do mnie. Skoro więc przybyło ludzi w okolicy, przybyło również obserwacji socjologiczno –obyczajowych. Pierwszą z nich było spostrzeżenie, że niemal każdy z nowych sąsiadów posiada czworonożnego ulubieńca. (Fajnie.) Drugie spostrzeżenie – większość z psich właścicieli preferuje tylko krótkie spacerki. (Niefajnie!). Zanim zdążyłam, poznać któregokolwiek z sąsiadów, musiałam rozpocząć swoje prywatne śledztwo. Oto bowiem przy mojej furtce co jakiś czas pozostawała śmierdząca niespodzianka. I nie tylko przy furtce. Okazało się, że również niewielki pas zieleni oddzielający moją działkę od drogi jest komfortową psią toaletą.

Read the rest of this entry

Co w halo nie halo?

Ostatnio coraz częściej padam ofiarą telefonicznych niedomówień… A więc raz jeszcze wróćmy do jednej szarej komórki. No właśnie, od kiedy telefon stał się organizmem jednokomórkowym skurczyła się również telefoniczna etykieta. Nieco starsze pokolenia pamiętają pewnie „wpajane” nam procedury rozpoczynania rozmów telefonicznych. Po pierwsze powitanie, po drugie przedstawienie się, po trzecie upewnienie o prawidłowym dodzwonieniu się i po czwarte prośba o poproszenie właściwej osoby do aparatu. W praktyce mogło brzmieć to następująco:

Read the rest of this entry

Savoir – vivre’owy – survival.

„Jak cię widzą, tak cię piszą” mawiały nasze babcie i mamy, wpajając nam konieczność wyczyszczenia butów przed wyjściem z domu, schludnego ubrania i uczesania, używania „proszę”, „dziękuję”, „przepraszam”, nie wymądrzania się w towarzystwie i oczywiście powiedzenia „dzień dobry” gdy gdzieś wchodzimy. Wyposażeni w tę wiedzę ruszaliśmy na podbój świata towarzyskiego zdobywając poklask i sympatię całej rzeszy cioć, wujków i w znacznie mniejszym stopniu kuzynostwa. Z biegiem lat zauważyliśmy jednak, iż nasze dobre obyczaje wywierają coraz skromniejsze wrażenie na otaczającym nas świecie, natomiast wszelkie uchybienia w tym względzie, odbijają się tym większym echem, im wyżej weszliśmy na drabinę awansu społecznego. Zważywszy więc na to, że od lat 90 minionego wieku coraz więcej ludzi w naszym kraju pragnie wspiąć się na wyższe szczeble rzeczonego awansu, nie powinien nas dziwić rozkwit różnorodnych form kształcenia w zakresie etykiety.

 

Read the rest of this entry