Archive for the ‘ Rozmyślania na każdy dzień roku XIX/XX w. ’ Category

Konstanty_DamrotPoradnik niejedno ma imię… Wśród zbieranych przeze mnie „starych kościelnych książeczek” (określenie to jest bardzo szerokie i zawiera w sobie zarówno książeczki do nabożeństwa jak i publikacje religijne w tymże formacie wydane mniej więcej do końca I połowy XX wieku) znalazła się jedna bardzo Read the rest of this entry

25 stycznia

Aby kogoś zaczepić i dotkliwie zaniepokoić, na to obiera sobie diabeł najczęściej nocną porę. S. Ignat. in. exercit.

Owa pomiędzy czuwaniem a snem jakby zmrok leżąca pora jest jak porą niepewnego światła, tak też pora niepewnej woli i wymaga szczególnej czujności: wtenczas bowiem podkrada się nieprzyjaciel jakby z zasadzki, aby budzącego się ze snu niespodzianie swem żądłem ukłuć.

Nędzny czarcie! Bojąc się otwartej walki, wybierasz sobie ciemności i korzystasz z nocnej pory! Co my zaś na to? Wobec tego nieprzyjaciela popłaca jedynie czujność; widząc, że go spostrzeżono, pierzcha natychmiast.

Ceni zaś i wybiera jutrzenkę: jak bowiem ktoś rozpocząwszy dzień dobrze, już połowę pracy wykonał, tak trudno spodziewać się dobrego końca, gdzie ktoś dzień źle zaczął, -od czego nas Bóg niech uchowa! Pierwszemu należy się pierwszeństwo!

Jakże diabeł zabiegliwy, aby nas zgubić. Dzień mu nie wystarcza, więc bierze do pomocy zmrok i ciemności. Biada leniwemu, który nie dbając o siebie i o opiekę niebios, śpi z zatkniętymi uszami!

24 stycznia

Nic nie może prawdy długo zagłuszyć; można ją wprawdzie przygnieść, ale nie można jej zgnieść. S. Ignat. ap. Nolar.

 

Najlepszy z kolorów jest biały. Przebiegłość i obłuda nie dochowują barwy. Jak błoto, które się długo pod śniegiem kryło, na jaw wychodzi, gdy śnieg pod promieniami słońca stopniał, tak wypiera na koniec prawda przebiegłość i odkrywa obłudę.

Jak słońce pod zasłoną mgły chwilowo się chowa, ale na koniec mgłę rozpędza i w tem jaśniejszym blasku występuje; tak udaje się czasem prawdę na chwilę przytłumić, ale wreszcie przedziera się ona w całej świetności na jaw.

Najlepsza polityką jest szczerość. Czysta dusza nigdy się nie zarumieni, przeciwnie wykryta nieszczerość okrywa się rumieńcem wstydu. Nie ma nic więcej upokarzającego, nad odkrytą obłudę.

Prędzej oszuka obłudnik siebie aniżeli drugich; bo gdy pod drugimi dołki kopie, sam w nie pierwszy wpada. Taka bywa kara sprawiedliwości, a złośnik ginie przez te same machinacye, jakie do obalenia drugich gotował. Kto w prostocie postępuje, postępuje bezpiecznie.

23 stycznia

W lekceważeniu najdrobniejszych grzechów ukrywa się zwykle większe niebezpieczeństwo, aniżeli w baczności na najwieksze. S. Ignat. ap. Ribad.

Nie ma nic drobnego – czy w złem czy w dobrem, bo jedno i drugie jest wieczne. Zawsze pozostanie ta prawda: jak nie jest rzeczą obojętną, czyś coś źle lub dobrze zrobił, tak też ma jedno i drugie wpływ na wieczność, bądź szczęśliwą, bądź nieszczęśliwą.

Kto błędy dlatego lekceważy, że są małe, ten jeszcze nie doświadczył, jak i mały kamyk podróżnego w pochodzie wstrzymać może. Cienka nitka wystarcza, że ptaszek nie może, choćby rad chciał, pod obłoki wzlecieć.

Wielkie zło można łatwo poznać, gdyż nawet swoją ogromnością przeraża, tak że się każdy zawczasu za środkiem przeciwko niemu ogląda; ale małe zło zapoznaje się łatwo, i tak rośnie niepostrzeżenie, aż się nieuleczalnem staje.

Nie co robimy, ale dla kogo robimy, powinniśmy mieć na uwadze. Bóg jest wielki, to też nie podobać się jemu, nie jest rzeczą drobną. Żaden czyn, dobry czy zły, nie jest tak mało znaczącym, aby nie przewyższał najważniejszych spraw państwa, jego wzrostu lub upadku, a nawet praw całego świata. Patrz, jak wielki błąd, coś lekceważyć.

22 stycznia

Niekiedy ma człowiek od szatana tyle do cierpienia, że mu się zdaje, jakoby siły ducha utracił; stąd bywa, że niekiedy naturze lub chorobie przypisuje, czego przyczyną pokusa bywa. S. Ignat. in reg. de discret. spir.

Diabeł jest za nadto chytry, aby ci, którzy się z nim spotykają, jego sztuczki poznać mogli. Jako książę ciemności knuje je w ukryciu, aby nas tem pewniej znienacka podejść; tu potrzebne wyższe światło, aniżeli ludzkie.

Jak ten, który twierdzę zdobyć pragnie, najprzód jej zewnętrzne okopy niszczy, tak też zaczepia naczelnik piekielny najprzód ciało, aby zdobyć duszę. Bacz na jego przygotowania; zbytnia pewność siebie jest największem niebezpieczeństwem.

Diabeł zaczepia ciało, mierząc w duszę: wymyśla złudzenie, aby pasmo dobrych uczynków przerwać. Zawsze myśląc o naszej zgubie, cieszy się, gdy mu się udało wyrządzić nam choć małą szkodę, nie mogąc wyrządzić większej. Obyśmy byli równie chciwi naszej korzyści, jak zły duch chciwie naszej zguby pragnie!

Bóg zostawia wrogowi naszej duszy taką swobodę i siłę, bądź aby nas w pokorze utwierdzić, bądź aby swoją władzę nad nami okazać; tak działa Bóg jako ojciec, diabeł jako tyran.

21 stycznia

Gdyby było możliwem, aby ktoś kochający Boga został bez swej winy potępiony, tenby łatwiej znosił wszystkie męki piekielne, aniżeli bluźnierstwa, jakiemi potępieni Bogu złorzeczą. S. Ignat.ap. Bartol.

Kaźń cielesna, jaką Bóg wymierza jest sama z siebie nie zła, owszem dobra, ponieważ jest karą grzechu, a zatem narzędziem sprawiedliwości boskiej; ale bluźnierstwo musi nienawidzić nie tylko Bóg, ale i człowiek, który Boga kocha.

Krzywda, wyrządzona osobie kochanej, zadaje kochającemu tem boleśniejszą ranę, im mocniej kocha; a nie mogąc krzywdzie zapobiec ani jej pomścić, czuje się podwójnie nieszczęśliwym, bo czuje własną i boleść kochanej osoby.

Kto się nienawidzi, jak się należy, temu nie ciężko cierpieć; bo któż nie rad widzi, gdy jego nieprzyjaciela chłostają? Ale patrzeć na to, jak nam droga osoba bywa zelżoną, to znaczy cierpieć bez sposobu zaradzenia.

Przykro patrzeć, jak niewinny, przykrzej, jak nasz dobroczyńca cierpi; ale najprzykrzej byłoby widzieć, że Bóg, źródło wszelkiej dobroci, dobro bez miary i granic, cierpi!

20 stycznia

Trzeba mieć wzgląd nie tylko na Boga, ale i na ludzi, i to dla Boga. S. Ignat. ibid.

Bóg, który człowieka tak kocha, że się z miłości za niego ofiarował, chce, aby go ludzie tak kochali, iżby przytem człowieka nie zaniedbali. Ten nie ujmuje nic miłości bożej, który bliźniego dla Boga kocha.

Nikt nie jest tak znikomym, aby nie posiadał czegoś, coby miłości i czci godnem było; a choćby i nic takiego nie miał, jest przecie własnością i obrazem Boga, ceną krwi Chrystusowej okupiony, i dla tego byłoby występkiem odmówić mu miłości.

Jeżeli tylko na swoje, a nie na obyczaje drugich uważać będziesz, to dojdziesz wnet do tego, że wszystkich drugich za lepszych od siebie samego trzymać będziesz, i znajdziesz wystarczający powód, aby bliźniego kochać, a siebie nienawidzić.

Nie nikczemność ludzi sprawia, że bliźniego za mało kochamy, ale nasze uprzedzenie i niechęć. Te zaś powlekamy różnymi pozorami, ponieważ się naszej ułomności przed drugimi wstydzimy.

19 stycznia

Nieznośnem byłoby mi życie, gdybym się dowiedział, że w mojej duszy jest tylko coś ludzkiego ukrytem, a zgoła nic boskiego nie ma. S. Ignat. in vita.

 

Dobrą jest rzecz, jeżeli całkowicie dokładną; złą, choćby tylko w części wadliwą była. Nie będziesz szczęśliwym, jeżeli albo wszystkiem nie wzgardzisz, albo wszystkiego nie posiędziesz. Szczęśliwość jest rzeczą bardzo ograniczoną: nie będziesz dopóty szczęśliwym, dopóki ci czegoś nie dostaje. Tego nie dostąpisz zaś łatwiej i żadną inną sztuką, jak przez miłość Boga.

Kto raz skosztował, czem Bóg, temu się wnet wszystko inne zbrzydzi; nasycony z owego strumienia rozkoszy, czuje wstręt do każdej, choćby najlepszej strawy stworzonej.

Jak piórko, choćby tylko kropelką wody obciążone, nie może podlecieć w górę, a jeżeli gwałtem do góry podrzucone, jednak z powodu swej ciężkości na ziemię spada: tak też nie może dusza podnieść się ku niebu, dopóki ją choćby najmniejszy afekt ziemski zajmuje.

Cały, tak jak jesteś, należysz Bogu, boś jest z Boga. Jeśli Bogu całości nie oddasz, jesteś niesprawiedliwym; twoja miłość należy się cała Bogu i nie da się podzielić: a choćbyś mu wszystko dał, pozostaniesz jeszcze w wielu rzeczach jego dłużnikiem. A czembyś się stał, gdybyś część twojej miłości w inną stronę obrócił?

18 stycznia

Na ów stopień cnoty, na jaki się leniwy w ciągu wielu lat wdrapać nie może, wzbija się pilny człowiek w dziwnie krótkim czasie. S. Ign. in epist. de perfect.

Znój jednego dnia działa czasem więcej, aniżeli całe, ale chłodne życie, owszem jedna dobrze użyta godzina ma więcej wartości aniżeli cały wiek w lenistwie strawiony. Daremnie żyje, który nie żyje dobrze.

Bezczynność ducha jest żywą śmiercią, snem czuwającym; albowiem próżny jest żywot, nie zajęty staraniem, aby żyć dobrze. Tacy, przebudziwszy się raz ze snu, nie znajdą nic w swojem ręku.

Świętą rzeczą jest czas, bo tyle znaczy, co wieczność. Aby ta była szczęśliwą, nie powinno życie, nie powinien nawet żaden dzień bez znoju upłynąć.

Od drzewa spodziewasz się owocu, od roli snopów ziarna; czemu ty sam nie wydajesz z siebie owocu? Bądź ty sam twoją własną rolą, płodną zagrodą, a zanim od twojej własności plonu zażądasz, wydaj go wprzód z siebie.

17 stycznia

Boga dla Boga opuścić jest wielkim nabytkiem duchownym, a nie ubytkiem. S. Ignat. ap. Bart.

Prawdziwa miłość musi dla swej korzyści, nawet dla duchowego zysku być ślepą; niewzruszonem okiem patrzy ona tylko na to, co się jej oblubieńcowi podoba; inaczej działając, kochalibyśmy siebie, a nie Boga, nie dawalibyśmy, tylko pożyczali, bylibyśmy wyrobnikami, a nie synami.

Takie duchowe pociechy, jeśli są naszą własnością, muszą nam być podejrzanemi. Każde dzieło daje tem więcej pewności, że jest dobrem, im mniej w niem naszej woli. Jestli takowa świętą, to ją tem świętszą zrobisz, gdy jej się dla woli bożej wyprzesz.

Nie sama modlitwa łączy nas z Bogiem i nie zawsze to najlepsze, co największe. Ale to jest najświętsze, co najbliższe woli bożej.

Jeżeli ci Bóg za dom, któryś z miłości do niego opuścił, stokrotną nagrodę tu, a tam żywot wieczny obiecuje, jakiejż dopiero udzieli ci nagrody, jeżeliś Boga dla Boga opuścił! Kto najwięcej dał, odbierze najwięcej.

16 stycznia

Wada próżności i ubiegania się za znikomą sławą pochodzi z głupoty i ślepego samolubstwa. S. Ign. ibid.

Żądza czci, powszechne złe w świecie, przewlokła się od pierwszych rodziców, zazdrosnych na Boga samego, aż do nas. Jeżeli zaś ta żądza na przymówkach jakiegoś pochlebcy się opiera, jak wysoko tedy, o dobry Boże, wzbija się w górę!

Zarozumiałość jest łatwowierną i wierzy nie tylko w to, co jest rzeczywiste, ale i w to, co nie jest, byle ku jej korzyści powiedzianem było.

Nieszczęśni, łaknący czci i zaszczytów, ubiegają się o to, aby ich za coś trzymano, czem nie są. Lubią bowiem, aby ich oszukiwano i znajdują w takiem oszukiwaniu wielką przyjemność. Tak wielką ślepotę umysłu wytwarza dym fałszywego honoru.

Spojrzyj głębiej w siebie, a poznasz, czem jesteś. Abyś do tego doszedł, pamiętaj na Boga: o tyle bowiem będzie się w tobie żądza czci zmniejszała, o ile znajomość Boga wzrastać będzie. O Panie, obym siebie, obym Ciebie poznał!

15 stycznia

O mój Boże, gdyby Cię to ludzie znali! S. Ign. ibidem.

Każdemu człowiekowi jest wrodzona żądza wiedzy, stąd widzimy w wielu tak chciwe pragnienie wiadomości, że dla poznania rzeczy mienie i zaszczyty poświęcają. Atoli próżna wiedzo śmiertelnych! Bo wszakże kochacie próżność, a szukacie kłamstwa? Mądrość tego świata jest głupstwem przed Bogiem, jeżeli nie prowadzi do poznania jedynego Boga.

Daremnie się męczymy i tracimy czas: bo choćbyśmy nie wiedzieć co poznali, zawsze nam jeszcze raz tyle i więcej do poznania pozostaje; zamiast światła, napotykamy na ciemności, dopóki się nie wrócimy do jedynej wiedzy prawdziwej, znajomości Boga, i z niej płynącej miłości do niego.

Ku temu zaś nie potrzeba wielkiego rozumu, ani dowcipnego magistra, ani obszernego zbioru książek; bez głośnych rozpraw, w pokornem milczeniu i samotności serca nabywa się tej znajomości Boga: Bóg ukrywa ją przed mędrcami świata, a udziela jej maluczkim.

Co stanowi szczęśliwość Świętych w niebie, jak tylko znajomość Boga? Patrz, jak łatwo nam być szczęśliwymi! Błogosławieni czystego serca, albowiem Boga oglądać będą.

14 stycznia

Tylko ten duchowny śmie o sobie wierzyć, że całkiem mianu swego stanu odpowiada, który się nie tylko świata, ale siebie samego wyrzekł. S. Ignat. in vit.

O wzniosła nazwo duchownego, znakomity przymiocie, któremu książęta tak wiele przywilejów udzielili, któremu Bóg tak wielkie nagrody zgotował! Ale aby na tę nazwę zasłużyć, potrzeba bardzo wiele i to nie nic powszedniego.

Liczba duchownych jest ogromna, gdy się liczą, ale bodaj byłaby tak wielką, gdyby ich ważono. Jeżeli suknia świadectwo i wiarę daje, to liczba duchownych nie do policzenia; ale jeżeli tylko ich czyny świadczyć mają, to trzeba zawołać: oby ich więcej było!

Jest to wprawdzie wielką i pochwały godną rzeczą, z miłości do Chrystusa światem i jego powabami i obietnicami wzgardzić; ale jeżeli się kto siebie samego i swoich pożądliwości nie zaparł, będzie i w stanie duchownym tylko świata szukał.

Na co się zda iść za Chrystusem, gdy się nigdy do niego nie dojdzie? Kto chce do niego dojść, niech się siebie zaprze. Bóg chce cię mieć wolnego od wszelkiego innego przywiązania; gdy cię choć najmniejsze zajmuje, straconyś. Chromać będziesz na obie nogi: będąc podług sukni duchownym, podług usposobienia światowym.

13 stycznia

Im ściślej się ktoś z Bogiem połączył i im hojniejszym się wobec majestatu boskiego okazuje, tym szczodrobliwszym okaże się Bóg dla niego. S. Ign. in constit.

Nie jest straconem, co się Bogu daje; im więcej wilgoci ziemia ku niebu wyziewa, tem obfitszy deszcz spadnie na nią, aby ją użyźnić; a zatem, skoro poczciwa ziemia sobie powierzone nasienie stokrotnie powraca, czyżby stwórca miał być mniej hojnym i płodnym aniżeli jego stworzenie?

Ta właśnie hojność jest najpłodniejszą: im więcej dajesz, tem więcej odbierasz. Tak staje się strata zyskiem, a oszczędność rzekoma najbrudniejszem sknerstwem.

Bóg odbiera mało, a wraca bardzo wiele: za rzeczy przemijające daje wieczne, za chwilowe wiecznie trwałe, za stworzone boskie. Czemu się więc ociągamy siebie i swe mienie Bogu oddać?

Ale to spamiętaj sobie: Bóg nie zadawalnia się cząstką; wszystkiego, co masz, wszystkiego, czemś jest, żąda od ciebie. Dawaj więc, – wszak to nie twoje: ten, który wszystko dał, żąda wszystkiego na powrót. Godzisz się nam skąpić z cudzą własnością?

12 stycznia

Jeżeli miłości i uprzejmości nie towarzyszy szczerość, natenczas nie jest ani miłością ani uprzejmością, ale obłudą i próżnością. S. Ign.ap. Bart.

Otwarty nieprzyjaciel szkodzi mniej, aniżeli obłudny przyjaciel: tamtego można się ustrzec przy jakiej takiej przezorności, ale wobec drugiego nie wystarczy największa czujność. Komu się udało za pomocą pewnej ujmującej wymowności wkraść się do twojego serca, ten może ci równie pewne jak ciężkie rany zadać.

Obcowanie z drugimi musi być przezornem, ale jeszcze przezorniejszą przyjaźń. Wybieraj długo, nim pokochasz. Częstokroć kryje się żmija pod wesołą zielenią. Nie dowierzaj lada komu!

Nikt nie zawodzi się tak często jak ten, który czczym słowom dufa. Często płyną z serca napełnionego żółcią słowa słodkie jak miód. Zatruty trunek podaje się w złotym pucharze, aby tem chciwiej wychylonym został. Tak durzy ptasznik zwodniczą piszczałką ptastwo.

Nie ma szczerszego przyjaciela nad Boga: on ma słowa żywota i wiecznej prawdy; jemu jedynie możesz siebie i swe sprawy bezpiecznie powierzyć.

11 stycznia

Właściwem jest dobrotliwości boskiej, tych rzeczy najsilniej bronić, które diabeł najwięcej napastuje. S. Ignat. in hist. soc.

Bóg jest całkiem okiem, zawsze czujnem o nasze dobro i jak naczelnik wielkiego wojska wysyła swe posiłki w tę stronę, gdzie nieprzyjaciel najsilniej naciera.

Szczęśliwa walka, w której nie potrzeba wątpić o pomocy, a której pojawienie się ani dla braku broni ani dla żywności lub innych potrzeb nie przewleka się. Ktoby się oddał zwątpieniu, mając Wszechmogącego za sprzymierzeńca?

Bóg swej sprawie upaść nie da. Gdy piekło na nas nastaje, uciekajmy się do niego; dlategoż on zsyła tak prędko swą pomoc ku naszej obronie, ale trzeba nam z niej korzystać.

Nieprzyjaciel, walczący z tobą, jest dzielny i obeznany z tysiącem fortelów wojennych; dlatego strzeż się, abyś się sam jeden z nim nie spotkał! Jeżeli sobie dufasz, toś już pokonany; jeżeli Boga do pomocy przyzywasz, zniweczysz jego sztuczki.

10 stycznia

Bóg jest szczodrobliwy: Z Jego rąk odbieram, czego w rekach ludzkich nie znajduję; a gdyby ci nie dali, od Boga otrzymam wszystko. Ign. in vita.

Szczodrobliwość ludzka jest ograniczona, mało to wszystko, co ludzie posiadają, a to kurczy się ciągle, o ile z tego udzielają. Jedynie skarb Boga jest niewyczerpany: takowy nie zmniejsza się, choćby jak najwięcej z niego brano. W tym nasza nadzieja.

Swemi dobrodziejstwy przewyższa Bóg nasze nadzieje. Zwykle spodziewamy się więcej, aniżeli osięgnąć możemy, życzymy sobie zaś więcej, niż się spodziewać możemy. Bóg zaś obiecuje nam tak wiele dobrodziejstw, że każdy może na tyle liczyć, ile sobie życzy.

Ile nadziei, ile życzeń w sercu żywimy, tyle zapisów szczodrobliwości boskiej posiadamy: O cokolwiek prosić będziecie, wierzcie, że otrzymacie. Patrz tedy, jak łatwo można stać się bogatym!

Bóg nie daje mniej, jak obiecał. Albowiem słowa kochającego są zarazem uczynkami, a usta dobroczynności są jej ręką. Dla szczodrobliwego jest łatwiej dać, aniżeli odmówić. Dlaczego więc nie prosimy o więcej?

9 stycznia

Daleko więcej należy się o to starać, aby raczej wewnętrznego człowieka okiełznać, aniżeli ciało, i to, aby porywy ducha przełamać, niż kości. S. Ignat. ap. Bartol.

Ciemny gmin, który tylko zewnętrzną łuskę widzi, a jądra nie dojrzy, mierzy świętobliwość podług zewnętrznej surowości, jaka mu w oczy bije; jak gdyby pod powrozem, który habit trzyma, albo pod kapturem nie mógł się ukrywać duch zarozumiały. Cóż ci pomoże powstrzymać się od mięsa, kiedy dobre imię bliźniego kąsasz?

Co się Bogu podoba, jest wnętrze; zewnętrzność, jeżeli nie jest wyrazem wnętrza, jest dla Boga obojętną. Tamta mieści w sobie więcej próżności, to zaś zasługi. Na nic nie przydadzą się całopalenia z wołów, na nic umartwienie ciała, skoro namiętność ubitą nie została.

Dosyć uczyniłeś dla ciała, skoroś potrzebom ducha zaradził. Nie uroda ciała tworzy piękność duszy, ale piękna dusza udziela urody ciału; bo wielki wpływ ma dusza na ciało.

Życzę ci tego samego dobra, co i sobie, to jest wewnętrznego. To zaś nie zależy od zdania pospólstwa, ani od pozornej surowości, ale od spokoju ducha, który się opiera na prawach rozsądku. W twojem wnętrzu mieszka to, co dobre; daremnie szukasz go na zewnątrz. Ci, co prawdziwą cnotę posiadają, mają więcej ładunku, aniżeli rynsztunku.

8 stycznia

Gdzie się cośkolwiek wydarzy, co Boga godnem jest, tam się natychmiast świat zaniepokoi albo diabeł burzę wznieca. S. Ignat. ap. Nolar.

Światłu sprzeciwia się zawsze ciemność, a pomiędzy dobrymi a złymi jest stała przyjaźń niemożliwa. Robactwo daje pierwszeństwo dojrzałemu owocowi, a złośliwi zaczepiają najsilniej tych, którzy do lepszych należą.

Jet to pewnym dowodem dobroci nie podobać się złym, a byłoby pogardliwem, być od nich kochanym i chwalonym. Niech ci to nic nie waży, gdy tacy o tobie źle mówią, którzy nic dobrego nie robią.

Nie trzeba także zważać na dolegliwości, które ku naszej naprawie służą: cierpienie jest osełką cnoty. Nie mało przysługują się źli dobrym przez to, że ich prześladują; utwierdzają ich bowiem w cierpliwości i pomnażają ich zasługi.

Czego się boisz? Ani świat ani piekło nie mogą nic przeciwko tobie wskórać! Gdzie wiele przeszkód, tam tem obfitsza łaska boża. Ty idź tem śmielej naprzód. Korzystaj ze sposobności zwycięstwa, to okazya do tryumfu. Tu nadarzyło się pole dla twojej waleczności, która, bez przeciwnika, byłaby pozostała w ukryciu bez sławy.

7 stycznia

O tym niechaj będzie każdy przekonanym, że w sprawach duchownych tem większe postępy robić będzie, im więcej się z miłości własnej wyzuł i od starania o własny pożytek wyzwolił. S. Ignat. ap. Bart.

Nikt nie może dwom panom służyć: bo jednego będzie nienawidził, a drugiego kochał. Serce nie może być podzielonem: części Bóg nie przyjmuje zwłaszcza gdy ją nadto sprawy ziemskie obciążają i szpecą.

To jest jedyną przyczyna naszej ospałości, że Boga tylko o tyle kochamy, o ile się przez to w uczuciach własnej miłości nie krzywdzimy t.j. utykamy na obie strony i dlatego zbliżamy się tak wolnym krokiem do miłości odwiecznych rzeczy.

Jak się balonik do góry nie wzbije, jeżeli nie jest zupełnie próżnym: jak się drzewo w płomień nie rozpali, dopóki surowe: tak też staje się dusza tem przystępniejszą dla rzeczy boskich i poważnych, im wolniejszą jest od spraw cielesnych, a wtenczas należy też więcej sobie samej.

Dopóki nierozumna i zwierzęca żądza nie została całkiem wytępiona, dopóty buntuje się ciągle przeciwko rozumowi i świętobliwym pragnieniom i ciągnie je wrodzoną siłą ku poziomowi. Potrzeba więc staranności, aby ją całkiem w żądzę duchową przeobrazić.

6 stycznia

Jeden znakomity i rzadki czyn przeważa daleko tysiąc powszednich. S. Ignat. ap. Bart.

Jak zwyczajne przedmioty, które nam się wszędzie i zawsze pod rękę nawijają, ani do ich posiadania nie nęcą ani ich posiadanie wielkiej pociechy nie sprawia, tak też powszednie uczynki pomnażają tylko liczbę, ale nie podnoszą wartości.

Wysoko umieściła cnota koronę. Daremnie wzdycha do niej leniwy; tylko kto się pracą i trudem nie zraża, zdobywa ją sobie. Dla mężnego ducha nie ma za nadto stromej drogi.

Bóg waży czyny, nie liczy ich; on rozpatruje treść rzeczy, a nie ich mnogość. Patrz tedy na to, co mu ofiarujesz i pamiętaj, że tylko rzeczy rzadkie, wybrane i najzacniejsze, jest godne, aby się ofiarowało twemu i wszech rzeczy Panu.

Nie wymawiaj się ani swoją mizernością ani ubóstwem: łaska boska jest tak obfita, że za jej pomocą możesz cudów dokazywać, byle się z nią połączyły praca i gorliwość.

5 stycznia

Jest to niemądrze cnocie młodzieńców niebezpieczne sprawy powierzać. S Ignat. ap. Bart.

Młoda cnota jest podobną do kwiecia drzew, które w pierwsze ciepłe dni wiosny szybko wystrzela, ale jest tak delikatnem, że przy dotknięciu niemal lub za lada powiewem wiatru marnieje.

Wątłe barki słabną prędko pod znacznym ciężarem i dowodzą przez sromotny upadek nierozsądności przedsięwzięcia. Gorąca krew czyni odważnym; ale jeżeli roztropność nie kieruje odwagą, zamienia się takowa na zuchwalstwo.

Niewczesna gorliwość niszczy siły; stąd pochodzi, że osiołek zmęczy się przed czasem i nawraca na koniec ku stajni, a mógłby był jeszcze długo służyć, gdyby go się było z miarą używało. Tak ginie pierwotna nadzieja już w samym zawiązku.

Niestałość i zmienność są przyrodzonemi wadami człowieka, ale młodzieży właściwe. Gdy ta jaką rzecz pokocha, pragnie jej gorąco, ale nie długo.

Spiesz się z namysłem; rzadko idzie pochopność z wytrwałością ręka w rękę. Łatwo błądzi, kto się za nadto spieszy. Kto ma daleką drogę przed sobą, niech na początku z umiarkowaniem kroczy, aby aż do końca wytrzymał.

4 stycznia

Zmiana okolicy nie zmienia obyczajów; jeżeli niedoskonały nie zmieni sam siebie, nie okaże się nigdzie lepszym jak tam, gdzie był. S. Ignat. ap. Bartol.

Nie widziałem jeszcze nikogo, który by lepszym z podróży powrócił. Podróżowanie daje poznać wiele nowych rzeczy, ale przynosi mało pożytku. Kto źle działa, nie zgotuje sobie dobrego przytuliska; bo gdzie by się mienił być bezpiecznym, tam znajdzie w sobie samym wroga, którego się bać musi.

Choroba ciała bywa przez zmianę klimatu rzadko uleczoną, choroba ducha nigdy. Jeżeli złe w własnym łonie chowasz, to go się wyprzej albo wypędź na wygnanie, i co cię męczy, to nie jest wadliwością miejsca, ale twoją własną. A zatem nie owo, ale siebie samego powinieneś zmienić, chcąc wyzdrowieć.

Powinieneś taką drogę obrać, którąby albo diabeł za tobą pójść nie mógł, albo po którejby twoja namiętność nie zdążyła; tej drogi zaś daremnie szukać będziesz, dopóki się od grzechu ku cnocie nie zwrócisz. Ta jest jedynem lekarstwem na twoją chorobę.

Miejscowość jeszcze nikogo świętym nie zrobiła. Nie kto w Jerozolimie był, ale kto w Jerozolimie cnotliwe żył, jest pochwały godzien. Jest to pewnym znakiem płochego ducha i nie chcącego zwyciężyć siebie samego, jeżeli się ktoś z miejsca na miejsce przenosić lubi.

3 stycznia

Daremnie pracuje i męczy się, kto zabierając się do naprawy obyczajów drugich, nie zaczyna od siebie. S. Ignat. ap. Bartol.

Co za sprzeczność! Drugich chcielibyśmy widzieć dobrymi, jakimi sami nie jesteśmy; zaprawdę, własnemi ustami wydajemy na siebie wyrok potępienie, gdy dobrze czynić rozkazujemy, a sami źle robimy.

Tylko żywe prawo bywa skutecznem, to jest takie, jakie prawodawca własnym czynem ogłasza. Silniejszym bowiem jest głos czynu, aniżeli ust. Tamten ma za sobą tylu mówców ku przekonaniu, ile pojedynczych uczynków: ten zaś pozostając sam bez czynu, nie ma wpływu.

Jaki tam pożytek, gdzie jednocześnie budujemy i zrywamy: tam słowem, tu czynem? Kto chce chorych leczyć, nie powinien sam chorobom podlegać. Wprzód radź o sobie, potem o drugich.

O nędzni śmiertelnicy! U siebie kretami, na zewnątrz rysiami. Chyba nie postrzegamy, co nam za plecami z torby wygląda. Straciliśmy wszelkie czucie i nie widzimy tramu we własnem oku, szukając skwapliwie źdźbła w cudzem Lekarzu, ulecz się sam!

2 stycznia

To niechaj będzie pierwszą zasadą wszelkiej czynności: ufaj w Bogu tak, jak gdyby skutek całkiem od ciebie, a nie od Boga zawisł; tak zaś przykładaj się do dzieła, jak gdybyś  sam nie mógł nic, a Bóg wszystko zrobił. S. Ignat. ap. Nolar.

Słabowita nadzieja stoi na kruchych nogach, gdy jej silnych rąk nie dostaje. Ten, który cię bez twego udziału stworzył, nimeś jeszcze był, nie zbawi cię ani i nie pomoże bez twego udziału.

Podaj ty jeno iskrę, Bóg roznieci ją w płomień; rzuć ty jeno nasienie, a On da mu wzrost. Tak będzie wszystko wedle życzenia rosło, inaczej pozostanie płonnem.

Ty choćbyś chciał, nie możesz nic bez Boga; Bóg nie chce nic, choćby mógł, bez ciebie. Połącz się z Bogiem, a będziesz mógł wszystko zrobić.

Łaska boska, która tak wielkie rzeczy w innych zdziałała, nie okaże się w tobie bezsilną, byleś mocną ufność w Bogu pokładał. Gdzież twoja nadzieja?

1 stycznia

Wszystko na większą chwałę Boga.

Te i tym podobne słowa powtarza św. ojciec Ignacy w swoich konstytucyach trzysta siedemdziesiąt sześć razy. Suar. de rel.

Powodzenie w nowym roku i w całem życiu naszem polega na tem, abyśmy każdej chwili naszego czasu i każdej naszej czynności użyli jedynie i wyłącznie na chwałę Boga. Tego żąda Bóg od nas prawem swojej najwyższej władzy; tośmy mu winni jako jego poddani.

Kto swojej własnej, nie bożej chwały szuka, ten jest złodziejem i grabicielem; albowiem Bogu samemu należy się chwała, a nam wstyd i wyrzuty. Chwała boska powinna być dla nas bodźcem i hasłem obowiązku.

Nikt nie wyrządza sobie większej szkody jak ten, kto więcej dba o swoję, aniżeli o chwałę bożą; taki bowiem traci razem chwałę doczesną i wieczną i jest zawsze nędznym: nędznym tu, bo pozbawiony prawdziwej, nędzny tam, bo pozbawiony wszelkiej chwały.

Kiedyś, ale niestety za późno, będą tacy musieli wyznać, mówiąc: Całą noc pracowaliśmy, a niceśmy nie ułowili. Owo nic – to chwała ludzka; jak kwiat polny podnosi wysoko głowę, ale wnet zostaje zdeptaną; jak para idzie do góry i niknie. Jeźli chwałę cenisz, to szukaj prawdziwej.

17 maja

Wstępujący do duchowego zgromadzenia niech wie o tem, że tam nie znajdzie stałego i spokojnego miejsca, jeżeli progu nie przekroczył spętawszy obie nogi, to jest wolą i sąd. S. Ignat. ibid.

Zakonnik nie ma mieć własnej głowy. Chrystus, pierwszy i najwyższy przełożony wszystkich zakonników, chciał, aby na czele księgi o nim napisano: „Przyszedłem, aby wolę ojca mego wykonywać”. Oto jest głównem zadaniem i treścią surowszego życia: umieć głowę swoją poddać.

Taka gotowość do posłuszeństwa może tylko dla niechętnego być ciężka. Każdy ma to w swojem ręku, aby sobie jarzmo lekkiem, a brzemię słodkiem uczynić; kto to samo chce, co przełożony, temu będzie wszystko lekkiem.

Nie ma nieznośniejszego jarzma, jak to, które nieposłuszny dźwiga: co chce, tego nie może, a co powinien, tego nie chce. Tak tworzy sobie sam ciągłą męczarnię bez zasługi, cierpiąc podwójnie, raz od siebie samego, powtóre od swoich przełożonych.

Kto miękki jak wosk i zawsze swobodny; wdraża się w wszystkie stosunki, idzie za wskazówką palca, nie czekając, aż mu ramię obowiązek wskaże.

16 maja

Przełożeni niechaj się wystrzegają, aby podwładnych zbytnią surowością od siebie nie odstraszyli; już sam pozór surowości jest szkodliwym. S. Ignat.ibid.

Tacy, co surowości opór stawiają, poddawają się łagodniejszym środkom. Diament opiera się skutecznie ciężkim uderzeniom młota; ale zwilżony ciepłą krwią, zapomina o swoim uporze i możesz go na tyle cząstek podzielić, ile zechcesz.

Żadna szlachetniejsza natura nie może znieść, aby się z nią twardo obchodzono, jak się i lew w kajdany okuć nie daje; zrywa je, pozwalając się prędzej na cienkiej nitce powadzić.

Wszak mamy do czynienie z ludźmi, nie dzikiemi zwierzętami; skoro już te wymagają, aby się z niemi po ludzku obchodzono, o ile by więcej musieliby ludzie zdziczeć, gdyby ich nie traktowano podług ludzkiej natury.

Trwoga nie utrzymuje się długo jako rządczyni obyczajów, i nie rządzi niemi ani długo ani szczęśliwie. Gwałtem w zamknięciu trzymany ogień wybuchnie w niszczący pożar, a umiejętnie i łagodnie pokierowany rozejdzie się bez szkody w dym i płomień. Kogo się boją, ten musi być sam w obawie o siebie i swe rządy.

31 grudnia

Chwała i dziękczynienie niechaj będzie stwórcy naszemu, z którego nieskończonej dobroci i szczodrobliwości błogosławieństwo i wszelkie łaski płyną! S. Ignat. in epist. ad Hispan.

Zapewnilibyśmy sobie więcej łask, gdybyśmy byli wdzięczniejszymi; podzięka za jedno dobrodziejstwo jest zadatkiem drugiego. Ten, który jest całkiem dobrocią, całkiem szczodrobliwością, jest chciwym do rozdzielania dobrodziejstw. Policz gwiazdy, jeżeli możesz; otóż nie skończyłbyś zarówno wyliczać łask, jakieś w dzisiejszym dniu, a cóż dopiero w całym roku odebrał.

A co nam Najwyższy winien? Już nam łaski wyświadczał, zanim żeśmy na nie zasłużyć lub o nie prosić mogli; szafuje niemi bez ustanku, każdej chwili, a cóż my mu za to w zamian dajemy? Daje, nie licząc na nic, darmo, bez miary i końca.

Co zaś wspaniałość jego dobrodziejstw jeszcze podnosi, jest ta okoliczność, że je tak nikczemnym robaczkom ziemskim, owszem niewdzięcznym, upornym przeciwnikom wyświadcza; a co wszelkie pojęcie przechodzi, że nie przestaje dobrodziejstwy obdarzać, choć go się obraża. Na co się odważamy? Wszak dzikie, nierozumne zwierzęta dają się dobrodziejstwami ująć i oswoić!

Jak się odwdzięczyć Panu za to wszystko, coś już od niego odebrał? Choćbyś siebie i wszystko, co posiadasz, jemu odstąpił i podarował, nie dałbyś nic swego, ale tylko wrócił, coś od niego odebrał. Daruj mu tedy obecny rok, daruj przyszły, daruj całą wieczność i czyń wszystko na większą chwałę Bogu!

30 grudnia

Jak sobie wielką nagrodę w niebie jedna, kto się stara złą myśl od siebie oddalić, tak naraża się ten na niebezpieczeństwo popadnięcia w wielkie zdrożności, kto dobrym natchnieniom pochodzącym z góry, posłuchu nie daje. S. Ignat. ap. Nolarc.

Bóg ofiaruje nam swe łaski, ale nam ich nie narzuca, zaprasza do dobrego, ale nie przymusza; jeśli go ktoś bezwzględnie odpycha, cóż dziwnego, że go i Bóg odrzuca? Bóg odwiedza nas więc w miarę, jak my go czcimy i kochamy.

Kto ofiarowanem dobrodziejstwem gardzi, ten nie zasługuje na łaskę, ale na gniew; przyjmując je zaś z wdzięcznością, zapewnia sobie przez to nowe dobrodziejstwa; albowiem najlepszem odpłaceniem się za dobrodziejstwa jest wdzięczność.

Na natchnienia trzeba pilnie baczyć, bo to są warunki, do których Bóg nasze zbawienie przywiązał. Nie dbając o nie, zginiemy i to nie dla braku hojności bożej, ale dla własnej opieszałości. Dziś, gdy głos Pana usłyszycie, nie zatwardzajcie serc  waszych!

Gdy Bóg do twoich drzwi puka, gdy ci do ucha szepce, nie zamykaj przed nim serca. Gdy napomina i strofuje, czyni to jako ojciec, gdy grozi, jako pan: ale zawsze jest twoim zbawcą i dbały o twoje zbawienie. Dlatego odezwij się, słysząc go: „Mów, panie, sługa twój słucha!”.