Archive for the ‘ Savoir Vivre ’ Category

Marcelego – wspomnienie 16 stycznia

Tę postać św. Marcelibardzo trudno zidentyfikować w malarstwie i rzeźbie. Marceli był papieżem, więc często ukazuje się go w potrójnej tiarze i z krzyżem z trzema poprzeczkami. Jego atrybutami są również dyscyplina, konie przy żłobie oraz osioł.

Pontyfikat Marcelego przypadł na lata 308 – 309. Papież ten niezwykle surowo oceniał chrześcijan, którzy w czasie prześladowań wyrzekli się wiary, co poskutkowało wypowiedzeniem mu posłuszeństwa  św. Marceli2przez większość wspólnoty św. Marceli 1Kościoła rzymskiego. Ponieważ doprowadziło to do przelewu krwi, cesarz Maksencjusz (ok. 279-312) oskarżył Marcelego o wywołanie publicznych niepokojów. Marceli został obity rózgami, a następnie wygnano go i zmuszono, by został pasterzem bydła. Legenda mówi nawet, że cesarz zamienił kościół na stajnie, a św. Marceli był tam stajennym. Po wielu udrękach zakończył swoje życie w nędzy.

Marceli jest więc patronem stajennych i co ciekawe miasta Racibórz, gdyż według raciborskiej legendy 16 stycznia 1241 roku Tatarzy oblegający miasto uciekli, kiedy w obłokach ukazała się postać świętego. Wdzięczni mieszkańcy ufundowali figury wybawcy w kaplicy i na placu miejskim, a aż do roku 1871 dzień 16 stycznia obchodziło miasto jako swoją patronalną uroczystość z procesją po ulicach miasta. Obecnie, od 2010 roku, w czasie obchodzonych w czerwcu Dni Raciborza, na Placu Dominikańskim odbywa się Jarmark św. Marcelego.

Kolęda

             FOTDC41           Z “Opisu obyczajów i zwyczajów za czasów Augusta III”

przez Andrzeja Kitowicza (ur. 1728, zm. 18Gaspar, Melchior i Baltazar Rysunek Andriollego 1873 średni04r.)

Kolęda jest to zwyczaj kościelny zaczynający się od Nowego Roku i trwający do wielkiego postu. Księża plebani lub ich wikaryusze jeżdżą w tym czasie po dworach i wsiach, a w miastach chodzą po domach, ogłaszają w krótkiej przemowie przyjście na świat słowa wcielonego, życzą błogosławieństw wszelkich niebieskich i ziemskich i po skończonej perorze, egzaminują czeladź domową i służących z katechizmu. Asystujący księdzu do tej kolędy organista z bakałarzem, gdzie jest i kilku chłopców, śpiewają wchodząc i wychodząc jaką pieśń o Bożem narodzeniu. Po wyjściu księdza, dziewki ubiegają się do stołka, na którym ksiądz siedział. Która pierwsza usiądzie, ma sobie za wróżbę, że tego roku za mąż pójdzie. Po wsiach chłopi wszędzie dają księdzu kawałki słoniny, serki, grzyby suche, orzechy i owoce, kokosze i po kilka groszy. Po miastach zaś, tylko same pieniądze, na jakie kogo stać; toż samo i po dworach szlacheckich, w których pospolicie, po odbytej kolędzie, raczą się gospodarz z księdzem, obchodząc dzień kolędy według możności. W województwach pruskich kolędny akcydens jest dochodem kościelnym stałym, tak np. jak dziesięcina. Gdy jednak po całym kraju kiełbasy nie idą pod miarę, a oznaczają się tylko sztukami, to w Prusiech (dla porządku) te, które należą kościołom za kolędne, mierzą na łokcie, i tak jeden kościół ma kiełbasy kolędnej łokci 40, drugi 80, inny 120, według zaszłej raz na zawsze zgody, czyli asygnacyi fundatorskiej. Nie bierze jej ksiądz wtenczas, kiedy kolęduje, ani potem razem, ale po troszce, kiedy chce posyłając do sołtysa po tyle łokci, ile potrzebuje, który szafuje mu wyznaczoną miarę kiełbasy.

24 grudnia

Niewinność i świętobliwość życia mają same w sobie wielkie znaczenie i są droższe nad wszystkie skarby; ale jeżeli im nie towarzyszy rozwaga i miara w obcowaniu z ludźmi, przemieniają się w kruche i ułomne przymioty. S. Ignat. in vita.

Złoto posiada swoją wartość, choć leży w wnętrznościach ziemi ukryte, ale takowa nie jest tak wielką, jak gdy się kosztowny kruszec w obieg pomiędzy ludzi dostanie: tak i świętobliwość wewnętrzna jest zbawienną dla tego, który ją posiada; ale dla świata staje się dopiero wtedy pożyteczną, jeżeli się którą z cnót ukrytych, w które obfituje, także drugim udziela.

Na co się przyda sklep zaopatrzony w najlepsze towary, jeżeli ich na sprzedaż nie wystawisz? Pozostaną ci, nie przyniósłszy żadnego zysku. Im drożej ktoś swego towaru pozbyć się umie, tem większy ma zarobek. Dlatego udzielił ci Bóg tak obfitych łask, aby się z ciebie na drugich przelewały.

Jeżeli twoja świętobliwość jest szorstka i kwaśna, natenczas nie tylko odstraszysz od siebie ludzi, ale ostudzisz także ich zapał. Z twego przykładu wydaje się, jakoby świętobliwość miała oblicze smętne i ponure, gdy przeciwnie jest matką wesołości i swobody; bo żaden nie może się szczerze cieszyć, jak tylko człowiek cnotliwy.

Oblicze, na którem osiadła swoboda, uprzejmość mowy, słodycz spojrzenia, spokojne ruchy i zwyczaje, połączone z świętobliwością, stają się najlepszym środkiem do poznania szczęśliwości płynącej z cnoty. przeciwnie będziesz daremnie kogoś do naśladowania wzywał, skoro go swoją ponurą twarzą odstraszasz.

5 sierpnia

Starego człowieka trzeba w szkole cnoty tak umartwiać, aby nowy człowiek zabity nie został. S. Ignat. ap. Bartol.

Co prędko urosło, prędko ginie. Jest to błędem młodzieży, chcieć za za jednym zamachem całą drogę doskonałości przebiec; brak im doświadczenia, mistrzyni wszelkich sztuk; dlatego nabywają późno i z własną szkodą skromności i umiarkowania.

Pierwsza gorliwość, jeżeli bez rozwagi, przynosi cnocie więcej uszczerbku, aniżeli pożytku. Jeżeli rumaki pierwszy rz do karety zaprzężone bez cugli się puszcza, natenczas zapewne prędzej karetę wywrócą, nim do celu dojdą.

Zbytnie wysilane nie może długo potrwać. Skoro słońce najwyższego punktu doszło, zaczyna się znów spuszczać. Podobien los spotyka tych, których cnota zdawała się od razu być olbrzymem, ale potem z każdym dniem malała. Po co tu przywodzić wiele przykładów: zapytaj się doświadczenia.

Trwalszą okaże się w przyszłości ta budowla, która się wolno i stopniowo z fundamentów dźwigała. aniżeli ta, który jakby nagle z ziemi wyrosła. I w przyrodzie dojrzewają wszelkie owoce wolno i niepostrzeżenie. Ten wielce zbłądził, który na samym początku zbłądził.

22 lipca

Im bystrzejszym ktoś w odkrywaniu cudzych błędów bywa, tem niedbalszym okazuje się w poznaniu swoich własnych. S. Ignat. ibid.

Na co ci się przyda znać wszystkich, kiedy siebie samego nie znasz? Radbyś wszystkich od najmniejszej plamki wolnych widział, a o własne plamy nie dbasz; to znaczy, szukać źdźbła w oku bliźniego, a tramu w własnym nie dostrzegać.

Brudny rodzaj gnojowników grzebie z lubością w cudzych wyrzutach; ich naśladują ci, którzy się śledzenia obyczajów drugich całkiem oddają, aby w nich coś nagannego znaleźć.

Nikt nie jest w grzechach tak pogrążony, aby nie posiadał także stron uznania godnych. Czemu wolisz poznać jego słabość, a nie jego zalety? Oto dlatego, że masz serce zepsute.

Im ktoś lepszy, tem lepiej myśli o drugich, a żaden nie jest tak skory do wytykania cudzych błędów jak ten, którego serce od różnych zdrożności się roi: podług siebie samego sądzi drugich.

3 lipca

O jak wiele łudzą się ci, którzy mniemając, że są pełni ducha, ubiegają się o kierownictwo dusz! S. Ignat. ibid.

Żaden nie będzie twierdził, że jest mistrzem w swem rzemiośle albo w jakiej sztuce, jeżeli na wyuczenie nie poświęcił wiele lat; a kierownictwo dusz miałoby być tak łatwem, że lada wczorajszy przybysz miałby żądać, aby go za mistrza uważano?

Sztuką nad sztukami jest prowadzenie dusz, którą właśnie ten najmniej zna, który sądzi, że ją całkiem posiada. Nie jest to dziełem ludzkim, ale Boga, który sercami kieruje.

Ludzi można zmusić do poddaństwa, można ich wyuczyć różnych sztuk i wiadomości; ale w sprawach nadprzyrodzonych, które ludzką zabiegliwość przechodzą, nie można ludzi ludzkim sposobem kształcić. Tu może tylko Dych boży działać.

Opieka nad kosztownym skarbem, ceną krwi Chrystusowej opłaconym, jest pasterzom dusz powierzona. Biada temu, przez którego opieszałość jedyna dusza zginęła: z jego rąk będzie na powrót żądana.

23 maja

Oddający się gorliwej modlitwie są na podwójne niebezpieczeństwa wystawieni: raz, że się dusza, doznając słodyczy, może wzbić w pychę, a przeciwnie, że przez oschłość może stracić otuchę. S. Ignat. ap. Bartol.

Nic nie jest nam potrzebniejsze nad modlitwę; ona jest duszą cnotliwego żywota. Dlatego też stara się diabeł w niej najwięcej przeszkadzać i jej owoce niweczyć! Tak więc to, co najlepsze, jest na największe niebezpieczeństwo wystawione.

Nie ubiegaj się o to, co wspaniałe, co nadzwyczajne: to mieści w sobie więcej niebezpieczeństwa niż pożytku.Wszystko, co od powszedniości za nadto odbija, zbliża się ku pysze.

Jak wielkich wrogów ma modlitwa! Roztargnienie przynosi jej uszczerbek, oschłość ostudza zapał, w troskach marnieje, diabeł jej całkiem dopuścić nie chce, a co najdziwniejsza, że nawet duchowa słodycz ją psuje i mdłą czyni.

Wtenczas zaś będzie się twoja modlitwa Bogu podobała, a dla ciebie stanie się pożyteczną, jeżeli jest pokorną, jeżeli się od zwyczajnego sposobu nie oddala, i więcej od cudzego kierownictwa, jak od własnego upodobania stosuje. Nie zawsze służy, co dobrze smakuje.

2 kwietnia

Aby się zdolności przyrodzone dla zbawienia duszy skutecznemi okazały, trzeba z wewnętrznego popędu cnoty działać i z tejże swoje siły ku zbawiennemu działaniu czerpać. S. Ign. ap. Bart.

 

Nie zawsze zbiera więcej, kto więcej wysiał. Daremny i płonny jest wysiew, jeżeli Bóg nie pobłogosławi. Gdzie nie ma ducha, tam pozostaje nasienie martwem.

Daremnie przebiera na organach grający, jeżeli piszczałki nie są wiatrem napełnione, bez którego głosu nie wydadzą. Także apostołowie nie zabrali się prędzej do nauczania narodów, zanim Duchem św. z góry napełnieni nie zostali.

Głos ludzki jest martwy; bo choć się słyszy, nie wnika w słuchaczów, jeżeli się z nim głos boży nie połączy. Daremnie męczysz sobie piersi; jeżeli Bóg z tobą nie mówi, nie wskórasz nic. Ale głos Boga łączy się tylko z głosem tych, którzy są z nim połączeni i dlatego tak nierówny zbiór różnych apostołów.

Choćbyś rozum słuchających pięknemi myślami i wzniosłemi prawdami oświecił, jeżeli jednak serca w sromotnej obojętności leniwie sobie drzemią; nie możesz, napędzając drugich do dobrego, na inny skutek twego kazania liczyć, skoroś sam nie świadom tego, czego nauczasz- jak na ochrypłość głosu.

23 marca

Pochwały godnem jest, nie odkładanie na jutro, co dziś wykonać możesz. S. Ign. ap. Bartol.

 

Sztuka, która Filipowi macedońskiemu przydomek wielkiego zjednała, aby nie odkładać na jutro, co dziś zrobić można, ta powinna być zakonem dla chrześcijanina, któremu nic dnia jutrzejszego nie zaręcza.

Łaska Ducha św. nie lubi leniwego ociągania się, zwłaszcza w sprawach, które dopiero po ukończeniu chwalić można. Wartość swego dzieła podwaja, kto szybkość z wykonaniem łączy.

Ile szkód już zwłoka zrządziła! Jak wiele spraw, na jutro odłożonych, pozostało całkiem niewykonanych! Sromotne lenistwo, za które niektórzy przez całą wieczność pokutować muszą, a jednak nigdy nie odpokutują.

Zwłoka psuje najlepsze dzieło, bo zwłoka jest zarówno dowodem niechęci i wstrętu. Im więcej się zwłoka do cnoty miesza, tem więcej pozbawia jej zasługi. Same przedsięwzięcia nie zrobiły jeszcze nikogo świętym.

20 luty

Wiadomo mi z doświadczenia, że ci, którzy się zbyt długim rozmyślaniom oddawają, wystawiają się na złudzenie diabła i stawają się opornymi. S. Ignat. ap. Bart.

Jest to nieomylnym dowodem błądzenia, jeżeli ktoś chce być swoim własnym przewodnikiem. Nikt nie jest świętym i oraz upartym, bo żaden uparty nie jest pokornym. A wszak nie rozmyślanie, ale pokora jest znamieniem świętobliwości.

Rozmyślanie, jakiemu się oddajesz rozkoszując się w własnych uczuciach, podoba się wprawdzie tobie, ale nie Bogu; na mało ci się przyda, chyba poprowadzi aż do zarozumiałości; jest ono bliższem lenistwu aniżeli pracy.

Owo zadowolenie z siebie samego, które z wygórowanego rozmyślania płynie, jest wystarczającym dowodem, kto jego nauczycielem: oto ojciec pychy.

Przebiegły szatan udaje anioła światła, podsuwa wzniosłe uczucia, przedkłada najświętsze tajemnice do rozmyślania i zaprasza do najwyższych rzeczy; ale to wszystko w tym celu, abyś tem niżej upadł i pomnożył liczbę tych, którzy wprzód w powietrzu latać chcieli, nim się po ziemi chodzić nauczyli, i tak sromotnie zginęli. Bezpieczniej trzymać z pokorą.

Z notatek Zygmunta Glogera 1900r.

 

Najwyższą cześć oddawali Polacy z dawna MBGromnicznaNajświętszej Maryi Pannie. Szczególniejsze nabożeństwo miał do Niej Bolesław Krzywousty, także Władysław Łokietek i prawie wszyscy królowie z wyjątkiem chyba Sasów i Stanisława Augusta. Jak piątek Panu Jezusowi, tak sobota poświęconą była Matce Boskiej, a w dniu tym we wszystkich domach staropolskich zapalano światło przed Jej obrazem. Wszystkie święta Bogarodzicy obchodził naród uroczyście, tak Jej Oczyszczenie (2 lutego), jak Zwiastowanie (25 marca), Wniebowzięcie (15 sierpnia), Narodzenie (8 września) i Niepokalane Poczęcie (8 grudnia). Święto Wniebowzięcia nosi nazwę Matki Boskiej Zielnej; Narodzenia ma miano siewnej, zaś pierwsze w porządku kalendarzowym Oczyszczenie, najuroczyściej ze wszystkich obchodzone, nazywa się Matką Boską “Gromniczną”. W kościele bowiem jak wiadomo, w dniu tym poświęcano świece woskowe zwane gromnicami, które przytomni trzymali zapalone w czasie nabożeństwa. Świece te zapalano w czasie burzy i gromów, jako ochronę od niebezpieczeństwa, a przede wszystkiem jako znak gotowości na śmierć. Zwykle wisiały na ścianie, nad łożem każdego pobożnego katolika, przypominając mu, aby każdej chwili do zgonu był przygotowanym. Dawano je też konającym do rąk, aby skonanie mieli lżejsze i zły duch nie miał do nich przystępu. Komu w czasie procesyi zgasła gromnica w ręku, bez wiatru, uważano to dla niego za złą wróżbę.

MBGromniczna2Około dnia Najświętszej Panny Gromnicznej włóczyły się po lasach i polach wilki stadami, na które polowano wyjeżdżając saniami z prosiakiem, nie bez wielkiego niebezpieczeństwa. Bywały wypadki, że zwabione kwikiem prosięcia wilki goniły sanie i myśliwców aż na podwórzec dworski.

Do dnia Matki Boskiej Gromnicznej odnoszą się następujące przysłowia i prognostyki:

Gromnica – zimy połowica.

lub:

Na Gromnicę masz zimy połowicę.

Na gromnicę łataj bracie rękawicę.

Gdy na Gromnicę roztaje,

Rzadkie będą urodzaje.

Gdy na Gromnicę z dachu ciecze

Zima się jeszcze przewlecze.

Na Gromniczną Maryą

Niedźwiedź budę rozwali lub poprawi ją.

[Była to dawna wróżba myśliwych – poprawienie budy oznaczało dalsze mrozy; rozrzucenie nadchodząca odwilż – przypis A.]

Gdy słońce świeci jasno na Gromnicę,

To przyjdą większe mrozy i śnieżyce.

Jasny dzień podczas Gromnice,

Lnu przyczynia na przęślicę.

MBGromniczna-z-wilkami-ryc.-XIX-w.Na Matkę Boską Gromniczną, jak mawiano, lepiej by wilk wpadł do owczarni, niż gdyby słońce przez drągi zaświeciło. (To znaczy, gdyby na ruszcie paszy już żadnej nie było w połowie zimy).

W dzień Panny Gromnicznej,

Bywaj zdrów mój śliczny.

(Tak mawiano do kawalerów, którzy do tego dnia nie oświadczyli się i już w zapusty ożenić się nie mogli).

Jest jeszcze przysłowie odnoszące się do wszystkich świąt Matki Boskiej a mianowicie:

Kto kocha Maryją

Nie pyta o wiliją.

Przysłowie powyższe powstało stąd, że gdy Kościół ustanowił posty w wigilię Wniebowzięcia, Niepokalanego Poczęcia N. P. Maryi – i przed dwoma innemi jeszcze świętami Matki Boskiej, to Polacy przejęci szczególniejszą czcią dla Bogarodzicy zachowywali post surowy w wigilie wszystkich dni N. P. Maryi poświęconych, nie pytając, które były lub nie były przez Kościół zalecone.    MBGromnicznej Teodor-Axentowicz_Na-Gromniczną_2

Dawno święty Wawrzyniecprzy kominku

Pootrząsał orzechy,

W całem polu gościniec,

Nie masz na niem uciechy.

Przeszedł sierpień i wrzesień,

Kłosków, kwiatków już nie ma,

Jednak piękna ta jesień,

Chociaż za nią tuż zima.

Z wiosną drzewa zielone,

W sadach, gajach, po jarach,

Teraz złote, czerwone,

Niby w bajce o czarach.

Rankiem przez mgły, tumany,

Oko przejrzeć nie może,

Świat tak cudnie przebrany,

O mój Boże, mój Boże!

Ciągną chmury deszczowe,

Po pagórkach wiatr hula,

I swe perły szronowe,

Sypie święta Urszula.

Oj Urszula, a Łukasz,

Zmietli wszystko w swobodzie,

Darmo człeku już szukasz,

Choćby rzepki w ogrodzie.

Czasem słonko zabłyśnie,

Tak ciepluchne, ułudne,

A w powietrzu zawiśnie

Babskie lato przecudne.

I tak ślicznie się wdzięczy,

Tak swobodnym drga ruchem,

To się blaskiem lśni tęczy,

To łabędzim znów puchem.

Marneż, marne to lato,

Choć tak ziemi przygrzewa,

Wnet przeminie, a za to

Przyjdzie zima prawdziwa.

Jedzie Szymon wraz z Judą,

Wiatr wnet mroźny powieje,

Ziemia ściśnie się grudą,

Liść ostatni rozsieje.

Blizkie płatki śniegowe,

Aż człowieka strach bierze,

Za duszyczki czyścowe

Trzeba szeptać pacierze;

Wieczny spokój daj Panie!

Tym, co śpią tam już w ziemi,

A gdy i nas nie stanie,

Daj odpocząć wraz z nimi.

Wszystkoć na tym tu świecie

Dobre z Bożej jest ręki,

Wiec za wszystko Mu przecie,

Przynależą się dzięki.

Za snop każdy zebrany

W krwawym pocie corocznie,

I za zagon zorany,

Co pod śniegiem odpocznie.

Niech tam zima śnieg miecie,

Niech po polu wiatr goni,

Nam nie straszno na świecie,

Bo nas chata osłoni.

Mała, licha, lecz własna,

Wiek dodaje jej cześci,

I obszerna, choć ciasna,

Bo w niej szczęście się zmieści.