Archive for the ‘ Ze starego poradnika dobrych manier… ’ Category

Minęło p1rawie 200 lat i na szczęście nie tylko język się zmienił… Z okazji Dnia Kobiet spojrzenie w przeszłość do roku 1819, z którego pochodzą przytoczone poniżej rady matki dla dorastającej córki:

„Ty więc, córko moia, nie trap się, że do płci słabszej należysz, i jéy przeznaczenie iest pięknem; wszak i kobieta kochaną i użyteczną bydź może?- Natura          mężc4zyznę      mocą udarowała, bo obronę słabszych, sprzeciwianie się niesprawiedliwości, karę występku iemu powierzyła. On krew swoię na placu bitwy wylewa, mądre pisze ustawy, pilnuje ich wykonania, kraie podbiia, wznosi, broni mocarstw5a, i rządzi niemi; słowem, iest mężczyzną. Czulszą i słabszą Bóg stworzył kobietę: łagodzić, miękczyć, uszczęśliwić śmiałego mężczyznę powinna. Dzikim i ponurym byłby świat, gdyby sami na nim byli mężczyźni; gnuśnym i nieczynnym gdyby go tylko napełniały niewiasty. Wspólny ich związek i wzaiemna pomoc są zasadą towar2zyskiego porządku, i ieżeli płeć męska włada światem, nasza go upięknia”

„Znieś nie mogę, kiedy się głos iakiś nierozsądny odezwie i twierdzi, że źle, iż kobiety są w tak       szczindeksupłym podług niego zamknięte obrębie. Jego zdaniem, równe mężczyznom powinny posiadać nauki, do rządu należeć, ledwie że nie pierwsze urzędy piastować, i chyba nie być kobietami. Szczęściem,                                 umiętniętnieyszemi byli pierwszi prawodawcy świata, i nikt iuż raz zaprowadzonego porządku odmienić nie zdoła. Ach6! jak okropnie błądzi kobieta, która więcéy chce bydź nad to, na co ią Bóg przeznaczył. Amelio! Nie podpadniy szalonéy téy żądzy; powtarzam to raz ieszcze, przezaczenie nasze iest piękne. Kobieta słodka, cierpliwa, uprzeyma, skromna, rozsądna, kobieta taka, iaką bydź każda powinna, cechę niebieskiéy istoty na sobie nosi”

Mowa kwiatów.

mowa kwiatów Któż z nas dzisiaj zna mowę kwiatów? Czasem stosujemy ją w szczątkowej formie (np. czerwona róża jest oznaką miłości, a kwiaty białe niewinności – zauważmy, że kwiaty tego koloru ofiarujemy ludziom zmarłym w młodym wieku…), jednak współcześnie zagadnienie to  jest już w zasadzie wymarłą ciekawostką życia towarzyskiego. A jeszcze w końcu wieku XIX temat ten był bardzo szeroko wspominany w literaturze zajmującej się damsko-męskimi sprawami obyczajowymi. Józef Chociszewski w książeczce „Róże i niezapominajki. Książeczka dla serc kochających a szczególnie dla narzeczonych zawierająca rozmowę kwiatami, opowiadania, rady i wskazówki dla młodzież płci obojga, oraz wybór wierszy dla rozrywki wesołych kółek towarzyskich” wydanej w roku 1883, rozmowie kwiatów poświęca osiemnaście stron przywołując na nich aż sto siedemdziesiąt cztery roślinne symbole. Symbole te podaje jako wiedzę potrzebną z zakresu życia towarzyskiego, tłumacząc: „Dobrze zatem wiedzieć znaczenie kwiatów, gałązek i liści, aby czasem przy posełce bukietu, wieńca lub pojedynczego kwiatu nie użyć złego wyboru. W każdym razie rozmowa kwiatami jest niewinną, przyjemną  wesołą rozrywką, a czasem może nawet sprowadzić zbliżenie się serc dwojga. Młodzian nie śmie np. ulubionej wyrazić swych uczuć, ale przy sposobności podaje jej lilią; panna, jeżeli jest jej nieobojętnym, może podać lewkonią, albo tymczasem bratki, jeżeli nie chce od razu swego uczucia wyjawić” i co ciekawe „Gdy nie ma żadnych kwiatów, można użyć sztucznych lub malowanych, a gdy trudno i o takowe, wystarczy czasem wymienić tylko nazwy kwiatów.”

Wspomnienie mowy kwiatów znajdziemy również w „Księdze obyczajów towarzyskich…” autorstwa Mieczysława Rościszewskiego z początku XX wieku. Jednak widzimy już tutaj stopniowy zanik i marginalizację tego typu flirtu towarzyskiego. Rościszewski pisze: „Zabawą i niczem innym jak tylko zabawą są t. zw. mowy nieme. (…) Mowami temi posługują się przede wszystkim kochankowie, którym bynajmniej dobry ton tych niewinnych rozrywek zabronić nie może, byleby tylko nie przekraczało się granic przyzwoitości.” U Rościszewskiego występuje znacznie mniej przykładów, a przedstawione są raczej wskazówkami do rozszyfrowania bukietu, niż formułami przydatnymi do rozmowy.

Czy jednak mowa kwiatów jest uniwersalnym tekstem kultury? Niestety nie. Poniżej przedstawiam zestawienie przykładów kwiatów, które pojawiły się w obu pracach. Znaczenia ich w większości przypadków bardzo różnią się między sobą, a tłumaczenie późniejsze wykazuje znaczne spłycenie tematu. Nie można więc jednoznacznie odczytywać w tekstach literackich symbolicznego znaczenia kwiatów:

Kwiat

Tłumaczenie

Chociszewskiego (1883r.)

Tłumaczenie Rościszewskiego (1905r.)

Akacja

Czy cię wnet zobaczę?

Przywiązane szczere, miłość platoniczna.

Amarant

Niech pociecha wstąpi w twoje serce.

Wierność, stałość.

Astra

Bądź zawsze mi wierną (ym).

Życzliwość.

Balsamin

Twoja piękność wszystkich olśniewa, a mnie zachwyca.

Zapał, brak cierpliwości.

Barwinek

Przyjaźń prawdziwa.

Będę ci wiernym(ą) na wieki.

Bluszcz

Miłość moja wiecznie istnieć będzie.

Wierność.

Bratek

Mogę ci ofiarować przyjaźń, ale nie miłość.

Myśli.

Chmiel

Ach! Gdybym cię mógł przytulić do siebie.

Nieczystość.

Cyprys

Wspomnij o mnie czasem, gdy spać będę pod mogiłą.

Żal, cierpienie.

Dzwonek

O której godzinie mogę cię ujrzeć?

Przywiązanie.

Fiołek

Niech nasza miłość kwitnie niedostrzeżona od innych.

Skromność.

Fuksya

Miłość moja jest gorąca.

Słodycz.

Jaskier

Nie mogę ci opisać, jakie męki ponoszę, gdy z innymi się weselisz.

Żarty szyderstwo.

Jaśmin

Licz na moją wzajemność.

Sympatia, skłonność.

Kamelia

Jesteś piękna ale bez serca.

Stałość wytrwałość.

Koniczyna czterolistna

Szczęście twoim udziałem.

Bądź moją.

Konwalia

Uczucie miłości powinno być czyste i święte, takiego pragnę.

Powrót szczęśliwości.

Lewkonia

Serce twe szlachetne, dlatego można by cię kochać.

Szczęście, sympatia.

Lilia biała

Miłuję cię nad życie, boś czysta  niewinna.

Czystość, słodycz, majestat.

Mirt

Przyjmuję, jeżeli się skończy ślubami małżeńskimi.

Wyznanie miłości.

Niezapominajka

Nie zapomnij o mnie.

Prawdziwa miłość „nie zapomnij o mnie”.

Paproć

Kwitnie paproć tajemne i moje uczucie dla ciebie płonie w skrytości.

Szczerość, zaufanie.

Kwiat pomarańczy

Miłość moja tylko tobie należy.

Wspaniałość, dziewictwo.

Powój

Czy mi kto poda rękę?

Pokora, niemoc.

Poziomka

Kto mię szuka, ten znajdzie.

Szał, rozkosz.

Rezeda

Łagodność i dobroć serca przewyższają piękność.

Twoje zalety wyrównywują twej piękności.

Rozmaryn

Wkrótce będę twoją.

Twój widok powraca mi życie.

Róża

Czerwona- zwyciężyłeś.

Biała- miłość moja jest czystą.

Gałązka- tak.

Gałązka bez liści, z cierniem –nie.

Pączek- dotąd miłość była dla mnie obcą, teraz dopiero przeczuwam, jakie szczęście przynosi.

Róża- piękność.

Jerychońska- kaprys.

Bengalska- piękność nieznana, ukryta.

Ciemno-pąsowa – wstydliwość.

Kosmata- szał rozkoszy.

Żółta –zazdrość.

Stokrotka

Mej miłości nie przytłumi nawet twoja oziębłość.

Niewinność.

Szalej

Przecież nie oszalejesz.

Zdrada, wiarołomstwo.

Szałwia

Dla ciebie chętnie cierpieć będę.

Szacunek.

Tulipan

Jesteś piękną, ale przytem niedostępną i nieczułą na cudze cierpienia.

Okazałość, przepych.

 

(Joanna Teresa Wydymus: Parada porad. Savoir – vivre w tekstach kultury i literatury polskiej.)

 

Randkowa etykieta dla kobiet z 1930 roku – Parę z tych punktów jest wciąż aktualnych

 

źródło: http://demotywatory.pl/4204334/Randkowa-etykieta-dla-kobiet-z-1930-roku

Ze starego poradnika… O pluciu.

Kilka tygodni temu byłam na konferencji naukowej. Jeden z profesorów wiedząc, że przyjeżdżam z referatem o savoir – vivrze,  przygotował wypiski ze starych poradników dobrych manier. Ponieważ na co dzień zajmuję się tą tematyką, nie były one dla mnie specjalnym zaskoczeniem, ale większość ludzi na sali faktycznie była rozbawiona i trochę zszokowana fizjologiczną wręcz dokładnością opisów oraz samą tematyką. Tak po prostu kiedyś pisano. Natomiast nasza reakcja na opisywanie „żenujących” aspektów naszego życia, naukowo nazywa się standardem wstydliwości. Przyznam, że ja sama jeszcze wtedy traktowałam te zapiski, jako pewne „relikty” kulturowe, ale niespodziewanie okazało się, iż mogą być one bardziej aktualne niż przypuszczałam… Niestety…

Jakiś czas temu miałam lekcję z uczniami trzeciej klasy technikum. Zajęcia przebiegały spokojnie do momentu, aż jeden z dżentelmenów siedzący w ostatniej ławce raczył ni stąd ni z owąd odwrócić się i splunąć na podłogę. Moje zaskoczenie było ogromne, tym bardziej, że ów młody człowiek zdawał się zupełnie nie rozumieć dlaczego zareagowałam na to zdarzenie z oburzeniem – dlaczego w ogóle zareagowałam. Po krótkiej wymianie zdań spasowałam, bo chociaż krew się we mnie gotowała, jak na ciało pedagogiczne przystało, to z drugiej strony skoro ten 19 letni mężcz/yzna do tej pory nie przyswoił sobie podstawowych zasad dobrego wychowania, to niestety moje „kazanie” już tego raczej nie zmieni. Ale mając jeszcze w pamięci wspomnianą konferencję doszłam do wniosku, iż może te stare wypiski wcale nie były, aż tak nieaktualne. Może przeżywamy jakiś dziwaczny regres kulturowy… Skoro tak, to zamiast otwierać wyważone drzwi, postanowiłam oddać głos autorom dawnych poradników savoir – vivre’u, którzy tak oto pisali na interesujący nas dzisiaj temat:

„Odwróć się gdy spluwasz, by nie ubrudzić i nie opryskać nikogo. Jeśli jakieś paskudztwo spadnie na ziemię, zdepcz je nogą, by nie budziło w nikim obrzydzenia. Jeśli to jest niemożliwe, wytrzyj chusteczką,” (Erazm z Rotterdamu 1530r.)

„Nie plwaj na podłogę, choćby nie woskowaną i tych plwocin nogą nie zacieraj. Nie plwaj przed się, ale szukaj do tego placzki, lub kąta, lub plwaj do własnej chustki od nosa.”(Ignacy Piotr Legatowicz 1859r.)

Jak widać z powyższego, maniery mojego ucznia wskazują oczywiście na wiek XVI…

Kilka dni po tym, jak na łamach Beskid News ukazał się mój artykulik dotyczący plucia, zaczęły spadać na mnie gromy, gdyż tekst jest odrażający, a ktoś kto jest kulturalny w ogóle nie powinien pisać o takich rzeczach jak plucie…  Ciekawe, że kiedy wcześniej opowiadałam zdarzenie z lekcji, reakcja była znacznie słabsza. No cóż… Standard wstydliwości mamy niewątpliwie wysoki, niestety faktyczne przyzwolenia na chamstwo również. Lepiej jest pluć niż o tym pisać. Skoro jednak obyczajowość nasza zatoczyła koło, to postanowiłam przewertować dawne poradniki pod kątem konkretnych problemów etykietalnych. I tak powstał niniejszy blog…

 

Przystojność

Przystojność to takie dziwne słowo, które już dawno wykreślono z naszego słownika i to dosłownie, bo próżno go szukać w „Nowym Słowniku języka polskiego PWN. Znajdziemy oczywiście przymiotnik „przystojny”, którym dowartościowujemy męskie ego, ale jego znaczenie daleko już odbiegło od słowa „przystoi ”. I choć przystoi być przystojnym, to przystojny często nie wie co przystoi… Read the rest of this entry