4 lutego

Ten okazuje fałszywą gorliwość, kto ją zamiast na opanowanie swoich namiętności, na ciągłą modlitwę obraca. S. Ignat. in vita.

 

Trzeba namiętnościom siłę i ogień odebrać, aby nam nie szkodziły. Jak nie wystarcza chwasty poobcinać, ale je z korzeniami wyrwać trzeba, bo inaczej na nowo wystrzelą: tak też grożą namiętności zawsze niebezpieczeństwem, skoro ich cnota silną ręką nie wytępi całkiem.

Nie dosyć, żądzę nieco podciąć; trzeba ją całkiem wytępić. Jak się dziki zwierz przez zranienie tem dzikszym staje, tak odzywają się namiętności, tylko w części poskromione, z czasem tem gwałtowniej. Ogień tylko z lekka zroszony, bucha tem silniejszym płomieniem. Co ma być dobre, musi niem być z gruntu.

Nie marz o pokoju, dopókiś tylko jedną namiętność przytłumił, istnieją jeszcze drugie, które cię zgubić mogą. Na co się zda, choćbyś jedną lub drugą żądzę przygasił, skoro ich jeszcze więcej pozostało? Jedyna wystarcza dla twej zguby. Być tylko od małej liczby nieprzyjaciół osaczonym, nie daje rękojmi wygranej; jeden z nich wystarcza, aby cię pokonać.

Modlić się, jest rzeczą lżejszą, aniżeli się zwyciężyć; dlatego też to jest większej pochwały godne aniżeli pierwsze, lubo nikt nie będzie mężem modlitwy, jeżeli nie jest mężem umartwienia.

27 listopada

Oby się to stało naszem miłem i drogiem nawyknieniem, mieć Boga w wszystkich sprawach na oku, aby nie tylko podczas modlitwy duszę ku niemu wznosić. S. Ignat. in vit.

Większa część grzechów pozostałaby niepopełniona, gdyby ci co się do grzeszenia zabierają, świadka przy boku mieli; a cóż dopiero, gdyby ten świadek był oraz sędzią? Kogo nie powstrzymuje od grzechu obawa przed karą, tego powstrzymałby może wstyd. Niema zaś tak skrytego miejsca, gdzieby wszystko widzący Bóg obecnym nie był.

Gdzie słońce, tam jasno; tak rzuca obecność Boga swe promienie do naszej duszy, wypędza z niej ciemności piekielne i odsłania ukryte zamachy szatana.

Jeżeli sobie Boga tylko podczas modlitwy przypominamy, jesteśmy bardzo nieużyci w obcowaniu z im, a jeszcze nieżyczliwsi dla siebie samych. Ile to godzin dnia zabierają nam przeróżne, częstokroć obojętne i niepotrzebne sprawy; a dla Boga, dla zabezpieczenia sobie zbawienia duszy nie ma ani jednej godziny wolnej, czasem nawet ani kwadransu!

Bóg pamięta zawsze o nas i zajmuje się nami tak troskliwie, że nigdy ani na chwilę nie przestaje nam wyświadczać dobrodziejstw. Nie ma ani jednej chwili, któraby nam jakiejś łaski nie przyniosła;  a jak rzadko w zamian zwracamy my nasze myśli ku niemu!

7 października

Kto tak surowo jak wy do służby bożej zobowiązany, ten nie może zadowalać się zwyczajną pracą i usługą. S. Ignat. ad. Hispan.

Kto wiele długów zaciągnął, ten ich drobnostkami nie spłaci, lecz pozostanie tak długo dłużnikiem, dopóki ostatniego grosza nie odda. Za wielkie dary oczekuje się odpowiedniej wdzięczności.

Kogo łaska boska na wzniosłym stanowisku postawiła, na tego włożyła też obowiązek wzniosłego działania; ten który się zwyczajnym datkiem drugich kontentuje, i który przyrzekł, że nawet kubek zimnej wody bez nagrody nie pozostanie, spodziewa się słusznie od ciebie ofiary stu wołów.

Kto chce Chrystusa naśladować, nie dosięgnie go małymi krokami. Pierwowzór tak znakomitej sztuki wymaga pilnego i starannego rylca do wykonania podobizny, jeżeli się ma uniknąć brzydkiej karykatury.

Świętość miejsca, mnóstwo środków, obfitość łask i świętobliwych przykładów, wśród których żyjesz, są dla ciebie niezliczonymi bodźcami do wspaniałomyślnych czynów. Wstydź się twego lenistwa!

6 października

Idźcie i zapalcie cały świat. S. Ign. ap. Card. Ludov.

Jeżeli żarliwość apostolska jest mniejsza od żaru ognia, to nie wystarcza do rozgrzania zimnych serc ludzkich. Aby z nich żużle grzechów wygotować, aby twarde jak żelazo serca zmiękczyć i na prawą drogę sprowadzić, na to potrzeba ognia; zastarzałe złe nie ustąpi łagodniejszym środkom.

Gdzie ognia zabraknie, tam się wnet ciepło ulatnia. Wytrwałość jest potrzebną do oczyszczenia świata; bez niej pozostaną stare brudy, a do nich dołączą się co dzień świeże. A skąd ma się wsiąść owo ciepło, jeżeli się ognia na własnem ognisku nie utrzymuje?

Płomień świeci i grzeje: tego wymaga się także od apostoła. Na podwójnej bowiem drodze dokonywa się naprawy świata przez głoszenie słowa i przez wykonywanie tego, co się głosi. Wszelki zapał chroma, któremu jednego lub drugiego nie dostaje. Cały świat stoi w płomieniach, złych i szkodliwych, gore ciągle jak Sodoma, a ten pożar nie da się inaczej przytłumić jak przez inny, ale mocniejszy ogień. Gdzie się złość ludzka mnoży, tam niech się podwaja twoja miłościwa gorliwość.

5 października

Daleko i szeroko rozciąga się ów arcyskuteczny sposób służenia bliźniemu, który się w pobożnych westchnieniach i modlitwie mieści. S. Ignat. ibid.

Dokąd ramiona nie sięgają, tam dolatują westchnienia; żadna zapora, żadna odległość miejsca ani brak czasu nie mogą pobożnym westchnieniom drogi zagrodzić. Przestrzenie, na których zwiedzenie byłyby lata potrzebne, przelatują westchnienia w okamgnieniu.

Nie potrzebujesz się skarżyć, że ci nie dano krajów pogańskich odwiedzić; wszakże podróż w owe okolice możesz prędzej i krócej odbyć jak okrętem lub konno, i to na skrzydłach twoich westchnień i aktów strzelistych, przez co zbierzesz sobie w krótkim czasie i bez mozołu nie tylko wiele zasług, ale i przyczynisz się, że owe krainy prędzej plon wydają.

Ale aby twoje westchnienia nie pozostały płonnemi, trzeba im dać za towarzyszkę, aby Bóg pobłogosławił pracy drugich w nawracaniu niewiernych, do czego tobie odmówił sposobności lub zdolności. Tak będą owe dusze swoje zbawienie równie znojowi apostolskich mężów, jak twojej pobożności zawdzięczały.

Ale leniwe życzenia nie są płodne, i z nich nie uszczkniesz sobie różdżki wawrzynu. Co innego jest wątłe zachcenie, a co innego prawdziwa wola; tam to jest pozorem, to rzeczywistością; tam to usycha nie przyjąwszy się, jak roślinka wsadzona w suchy piasek, ta się rozrasta w olbrzymie drzewo.

17 września

Rozmyślanie i obcowanie z Bogiem hamuje popędy natury i ostudza jej żądze. S. Ignat. ibid.

Lwy dają się oswoić, tygrysy wypierają się swej dzikości, żelazo da się zgiąć; ale nie ma siły, któraby człowieka była opanować w stanie: w tem zawodzi natura i sztuka. Jedynie modlitwie należy się ta sława, że jest panią duchów; tylko ona nadaje im kierunek, jaki zechce.

Jak z surowej i bezkształtnej bryły kruszcu w płomieniach czeluści najczystsze złoto się wytapia, jak za pomocą ognia z ziemnej gleby kryształy się tworzą: tak się człowiek ziemski i zwierzęcy przez modlitwę oczyszcza i na nowe stworzenie przerabia.

Jeżeli mało takich, którzy światu odumarli i są pełni ducha bożego; to w tem nie wina hojności bożej; ale przyczyna leży w tem, że tylko mało jest takich, którzy modlitwą kochają i zjednoczenia z Bogiem szukają.

Modlitwa jest szkołą; w niej nabywa się Ducha św., poprawia natura, kruszy siła zakorzenionego nałogu, lenistwo rozpala się do czynności a cnota się wzmaga. Oby jak najwięcej uczniów do tej szkoły uczęszczało!

13 lipca

Kto się modlitwie oddaje, niech się nie smuci dostając oschłości ducha, ani nie wynosi doznając pociechy; w oschłości niech sobie przypomina łaski, jakie dawniej odebrał, w słodkości niech pamięta, że takowa jest niezasłużoną jałmużną. S. Ignat. ibid.

Nie zawsze jest niebo jasne, częstokroć nawet pokryte czarnemi chmurami. Tak postępuje sobie Bóg z modlącymi się, zmieniając pogodę umysłu jak na niebie, bądź że duszę pokrzepia rosą pociechy, bądź że ją oschłością wysusza. Jedno i drugie jest jego darem.

Bóg jest blisko, aby nas do miłości zachęcić, a daleko, aby nam dał siły nasze poznać. Zbliża się do nas, aby naszą dobrą wolę wynagrodzić, a oddala się, aby nas doświadczyć, czy go też bez wynagrodzenia kochamy. Zbliżając się, chce nam dać przedsmak nieba, oddalając się, chce nam dać uczuć, jak to gorzko żyć bez Boga.

Ani susza ani słodycz nie stanowi o wartości modlitwy. Bo modlitwa połączona z uczuciem słodyczy, nie jet dlatego lepszą, ani inna gorsza dlatego, że jej roztargnienie lub smutek lub oschłość towarzyszy. Jedynie nasza wola i intencya nadaje modlitwie mniejszą lub większą wartość.

Jak w ludzkich, tak i w boskich sprawach zmieniają się smutek i radość, bądź że się taka rozmaitość Bogu podoba, bądź że jednostajność rzeczy stałaby nam się przykra.

23 maja

Oddający się gorliwej modlitwie są na podwójne niebezpieczeństwa wystawieni: raz, że się dusza, doznając słodyczy, może wzbić w pychę, a przeciwnie, że przez oschłość może stracić otuchę. S. Ignat. ap. Bartol.

Nic nie jest nam potrzebniejsze nad modlitwę; ona jest duszą cnotliwego żywota. Dlatego też stara się diabeł w niej najwięcej przeszkadzać i jej owoce niweczyć! Tak więc to, co najlepsze, jest na największe niebezpieczeństwo wystawione.

Nie ubiegaj się o to, co wspaniałe, co nadzwyczajne: to mieści w sobie więcej niebezpieczeństwa niż pożytku.Wszystko, co od powszedniości za nadto odbija, zbliża się ku pysze.

Jak wielkich wrogów ma modlitwa! Roztargnienie przynosi jej uszczerbek, oschłość ostudza zapał, w troskach marnieje, diabeł jej całkiem dopuścić nie chce, a co najdziwniejsza, że nawet duchowa słodycz ją psuje i mdłą czyni.

Wtenczas zaś będzie się twoja modlitwa Bogu podobała, a dla ciebie stanie się pożyteczną, jeżeli jest pokorną, jeżeli się od zwyczajnego sposobu nie oddala, i więcej od cudzego kierownictwa, jak od własnego upodobania stosuje. Nie zawsze służy, co dobrze smakuje.