10 stycznia

Bóg jest szczodrobliwy: Z Jego rąk odbieram, czego w rekach ludzkich nie znajduję; a gdyby ci nie dali, od Boga otrzymam wszystko. Ign. in vita.

Szczodrobliwość ludzka jest ograniczona, mało to wszystko, co ludzie posiadają, a to kurczy się ciągle, o ile z tego udzielają. Jedynie skarb Boga jest niewyczerpany: takowy nie zmniejsza się, choćby jak najwięcej z niego brano. W tym nasza nadzieja.

Swemi dobrodziejstwy przewyższa Bóg nasze nadzieje. Zwykle spodziewamy się więcej, aniżeli osięgnąć możemy, życzymy sobie zaś więcej, niż się spodziewać możemy. Bóg zaś obiecuje nam tak wiele dobrodziejstw, że każdy może na tyle liczyć, ile sobie życzy.

Ile nadziei, ile życzeń w sercu żywimy, tyle zapisów szczodrobliwości boskiej posiadamy: O cokolwiek prosić będziecie, wierzcie, że otrzymacie. Patrz tedy, jak łatwo można stać się bogatym!

Bóg nie daje mniej, jak obiecał. Albowiem słowa kochającego są zarazem uczynkami, a usta dobroczynności są jej ręką. Dla szczodrobliwego jest łatwiej dać, aniżeli odmówić. Dlaczego więc nie prosimy o więcej?

7 października

Kto tak surowo jak wy do służby bożej zobowiązany, ten nie może zadowalać się zwyczajną pracą i usługą. S. Ignat. ad. Hispan.

Kto wiele długów zaciągnął, ten ich drobnostkami nie spłaci, lecz pozostanie tak długo dłużnikiem, dopóki ostatniego grosza nie odda. Za wielkie dary oczekuje się odpowiedniej wdzięczności.

Kogo łaska boska na wzniosłym stanowisku postawiła, na tego włożyła też obowiązek wzniosłego działania; ten który się zwyczajnym datkiem drugich kontentuje, i który przyrzekł, że nawet kubek zimnej wody bez nagrody nie pozostanie, spodziewa się słusznie od ciebie ofiary stu wołów.

Kto chce Chrystusa naśladować, nie dosięgnie go małymi krokami. Pierwowzór tak znakomitej sztuki wymaga pilnego i starannego rylca do wykonania podobizny, jeżeli się ma uniknąć brzydkiej karykatury.

Świętość miejsca, mnóstwo środków, obfitość łask i świętobliwych przykładów, wśród których żyjesz, są dla ciebie niezliczonymi bodźcami do wspaniałomyślnych czynów. Wstydź się twego lenistwa!

6 października

Idźcie i zapalcie cały świat. S. Ign. ap. Card. Ludov.

Jeżeli żarliwość apostolska jest mniejsza od żaru ognia, to nie wystarcza do rozgrzania zimnych serc ludzkich. Aby z nich żużle grzechów wygotować, aby twarde jak żelazo serca zmiękczyć i na prawą drogę sprowadzić, na to potrzeba ognia; zastarzałe złe nie ustąpi łagodniejszym środkom.

Gdzie ognia zabraknie, tam się wnet ciepło ulatnia. Wytrwałość jest potrzebną do oczyszczenia świata; bez niej pozostaną stare brudy, a do nich dołączą się co dzień świeże. A skąd ma się wsiąść owo ciepło, jeżeli się ognia na własnem ognisku nie utrzymuje?

Płomień świeci i grzeje: tego wymaga się także od apostoła. Na podwójnej bowiem drodze dokonywa się naprawy świata przez głoszenie słowa i przez wykonywanie tego, co się głosi. Wszelki zapał chroma, któremu jednego lub drugiego nie dostaje. Cały świat stoi w płomieniach, złych i szkodliwych, gore ciągle jak Sodoma, a ten pożar nie da się inaczej przytłumić jak przez inny, ale mocniejszy ogień. Gdzie się złość ludzka mnoży, tam niech się podwaja twoja miłościwa gorliwość.

5 października

Daleko i szeroko rozciąga się ów arcyskuteczny sposób służenia bliźniemu, który się w pobożnych westchnieniach i modlitwie mieści. S. Ignat. ibid.

Dokąd ramiona nie sięgają, tam dolatują westchnienia; żadna zapora, żadna odległość miejsca ani brak czasu nie mogą pobożnym westchnieniom drogi zagrodzić. Przestrzenie, na których zwiedzenie byłyby lata potrzebne, przelatują westchnienia w okamgnieniu.

Nie potrzebujesz się skarżyć, że ci nie dano krajów pogańskich odwiedzić; wszakże podróż w owe okolice możesz prędzej i krócej odbyć jak okrętem lub konno, i to na skrzydłach twoich westchnień i aktów strzelistych, przez co zbierzesz sobie w krótkim czasie i bez mozołu nie tylko wiele zasług, ale i przyczynisz się, że owe krainy prędzej plon wydają.

Ale aby twoje westchnienia nie pozostały płonnemi, trzeba im dać za towarzyszkę, aby Bóg pobłogosławił pracy drugich w nawracaniu niewiernych, do czego tobie odmówił sposobności lub zdolności. Tak będą owe dusze swoje zbawienie równie znojowi apostolskich mężów, jak twojej pobożności zawdzięczały.

Ale leniwe życzenia nie są płodne, i z nich nie uszczkniesz sobie różdżki wawrzynu. Co innego jest wątłe zachcenie, a co innego prawdziwa wola; tam to jest pozorem, to rzeczywistością; tam to usycha nie przyjąwszy się, jak roślinka wsadzona w suchy piasek, ta się rozrasta w olbrzymie drzewo.

4 października

Tak do odbierania jak do rozdzielania darów Ducha św. jest pod każdym względem zdatniejszy żywot świętobliwy, aniżeli wielka wiedza. S, Ignat. ibid.

Podłe i wielce pogardliwe są wszelkie wiadomości, które się nie przyczyniają do rozwoju życia świętobliwego; kruche to żywioły, nieme i martwe, jeżeli z Ducha św. życia nie zaczerpną. Pomagają wprawdzie do pomnożenia mienia doczesnego, ale w owoc wieczny są niepłodne.

Jak wielce w tej mierze błądzimy! Szukamy uczonych, gdzieby się należało szukać świętobliwych; dlatego jest pożytek duchowy z nauk tak rzadki, ponieważ ich wartość przeceniamy. Zwykle nikt nie ma w oczach naszych powagi, jeżeli się wiedzą nie wsławił.

Takim ludziom wprawdzie nie brak bystrości umysłu, wykształconego rozumu i rozmaitych zdolności; są oni wymowni, z wszystkiem obeznani, a czasem i nawet przebiegli i zręczni, ale do nawracania dusz są niezdatni i niezdolni.

Duch bowiem, nie wiedza, przenika dusze potężniej i głębie aniżeli miecz obosieczny; świętobliwość kruszy potężniej od gromu wszelkie przeszkody i zapory, ona dociera do celu, przyprowadzając w wytrwałości i namaszczeniu do skutku, co sobie postanowiła.

3 października

Już sam zamiar wasz, poświęcenia się pracy około dusz, jest wielce zbawiennym S. Ignat. ibid.

Do obszernego i znakomitego dzieła potrzebne też gorące pragnienie i wytrwały zapał; a i to jest wielkiego uznania godne, o ile wykonanie wielkiego dzieła nie zależy jedynie od naszej woli. Jak wielceśmy jednak szczęśliwi, mogąc przez samą wolę zbogacić się w zasługi!

Bogu sprawia większą radość nasza dobra wola i przedsięwzięcie pracowania, aniżeli wykonanie, które od nas nie zależy; dlatego nie odbieramy też nagrody podług naszych czynów, ale podług okazanej woli i szczerości zamiaru.

Choćbyś nie miał sposobności zyskiwania dusz dla nieba, możesz jednak tego pragnąć i do tego wzdychać; a ku temu nie zabraknie ci nigdy i nigdzie ani czasu ani sił ani sposobności. Oto sposobność dla maluczkich, aby się stali apostołami.

Gdyby łakomi przez samo życzenie mogli sobie skarby złota zdobyć, co za bogactwa zgromadziliby w krótkim czasie! Musielibyśmy się zaprawdę wstydzić, gdybyśmy w gromadzeniu skarbów duchowych leniwszymi od nich się okazali. Bóg waży serce i wolę.

2 października

Dla dzikiego, nieokiełznanego rumaka staje się ciężar, przechodzący jego siły, bodźcem, nie hamulcem. S. Ignat. ibid.

To nie zapał, ale występek, więcej na siebie brać niż siły pozwalają. Wprzód trzeba barki wypróbować co są w stanie udźwignąć, zanim się brzemię na nie włoży; kto się kusi, dźwigać ciężar przechodzący jego siły, upadnie pod nim.

Jeden nierozważny zakus, może na całe życie czerstwości pozbawić. Zaprawdę, wyborna to świętobliwość, jeżeli taka wola bogów, być jeden raz śmiałkiem, aby potem przez całe życie nic albo bardzo mało robić. Umiarkowanie zapewnia trwałość; pracuj z miarą, abyś mógł długo i wiele zdziałać.

Bóg, którego upodobania pragniemy, jest najwyższym rozsądkiem i rozumem, dlatego nie może mu się podobać służba nierozsądna i nierozważna. O ile takowa od miary odstępuje, o tyle oddala się od zasługi. Jeżeli wino  za nadto fermentuje, rozsadza naczynie; tak niszczy nierozważny zapał ciało.

Otóż owoc nieumiarkowanej gorliwości, że ten, co sobie za nadto dowierzał, złamawszy siły dla braku miary, nadal nie jest w stanie pracować. Za nadto wyciągnięte struny pękają; nasze zdrowie nie jest żelazne, i łatwo się zachwiewa.

1 października

Jeżeli nam się trudnem wydaje, pewien wybór zrobić, to się odwołajcie do posłuszeństwa, a natenczas zamieni się wnet niepewność na największą pewność. S. Ignat. in epist. ad. Hisp.

Czem dla strzelca ziarno celowe, tem niech będzie dla ciebie zdanie przełożonego; tego się trzymając, nigdy celu nie chybisz. Bardzo krętą jest ścieżka do doskonałości; jeżeli ci posłuszeństwo na niej nie przewodniczy, to się prędzej z niebezpieczeństwem spotkasz, nim do końca dojdziesz.

Po obu stronach owej stromej i wąskiej ścieżki, prowadzącej do nieba, otwierają się groźne przepaści. Szczęśliwy, kogo po takiej drodze posłuszeństwo jakby za rękę trzymało; ono zachowuje nie tylko sobie powierzonych od upadku, ale nawet od wszelkiego niebezpieczeństwa.

Ci, coby chcieli być najświętszymi, błądzą zwykle najbardziej; im wyżej bowiem ktoś stoi, tem prędzej doznaje zawrotu. Kto się na szczyt świętobliwości nie podług rady starszego zabiera, ale podług własnego widzimisię odziewa, ten spadnie niechybnie do głębi. Oby ci ślady drugich przestroga były!

Na co się przyda, szerokie morze objeżdżać i wystawiać się na groźne burze? Nie dobijesz do zamierzonego portu, jeżeli się gwiazdą biegunową kierować nie będziesz. Twoje własne przewodnictwo jest błędnym ogniem i sprowadzi cię na manowce.

30 września

Słyszę w sercu śpiew, ale bez głosów; słyszę harmonią, ale bez dźwięku; a jednak tak mi słodko brzmi ten śpiew, ta harmonia, że się nic w świecie z niemi równać nie może. S. Ignat. ap. Bartol.

Twój duch jest świadkiem, a nawet twórcą twojej szczęśliwości: masz ją właśnie tak wielką, jak ją mieć chcesz. Niesłusznie skarżymy się na los, niesprawiedliwie obwiniamy naturę, że się z nami po macoszemu obchodzą, albowiem jeden i druga bez winy. Cała szczęśliwość zawisła od nas samych i spoczywa w naszym wnętrzu.

Niedola i smutek są wynalazkiem naszego lenistwa; bo cóż łatwiejszego, co bez mniej trudności do osiągnięcia, jak żadnej rzeczy stworzonej nie pragnąć? W takiem położeniu jest nam wszystko nie tylko obojętne, ale owszem przyjemne, słodkie i miłe.

Na wszelkie nieszczęście istnieje bardzo skuteczne lekarstwo, którego ci nie trzeba daleko szukać, bo je w sobie nosisz. Jak my się na wypadki nas spotykające zapatrujemy, takie one na nas zrobią wrażenie; żaden cios nie dotknie cię głębiej, jak tylko tak, jak mu pozwolisz.

Ponieważ prawdziwa rozkosz rodzi się w nas samych i pomnaża się w miarę, jak jej się świadomymi stajemy, a zatem: im większa świadomość, tem większa rozkosz. Nie szukaj niczego po za sobą, nie wzdychaj do niczego wkoło siebie, ale staraj się jedynie, aby Bóg twoje serce zapełnił; – brak wszystkiego innego nie będzie żadnym uszczerbkiem, bo go sobie sam zastąpić możesz.

27 września

Rzadki jest rodzaj takich robotników, którzy nie szukają swego zysku, ale to, co jest Chrystusowego. S. Ignat. ibid.

Tam niema zysku dla dusz, gdzie się tylko swojej korzyści patrzy; gdzie wszelkie zabiegi zwrócone ku własnemu pożytkowi, tam zaniedbuje się służba boża. Kramarz i pasterz, celnik i owczarz, nie znoszą się z sobą.

Starać się o pozyskanie dusz jest wzniosłem zadaniem. Wymaga też, aby mu się poświęcił cały człowiek, bo rozdzielający swe starania pomiędzy sprawy ziemskie i duchowe, staje się dla pierwszych mało, a dla drugich wcale niezdatnym. Jedna sprawa, jeden mąż.

Cudów dokonywaliby duszpasterze, przeistoczyliby świat zepsuty, gdyby z Archimedesem punkt oparcia poza światem znaleść umieli Tak paśliby owieczki, a nie siebie, dbaliby o ich powodzenie, a nie tylko o ich wełnę i mleko.

Gdy Bóg z rąk tych najemników zażąda kiedyś dusz im powierzonych, ach, jak ciężki wyrok spadnie tedy na nich! Gdyż każda dusza jest droższą od wszystkich skarbów świata; bo okupiona za cenę krwi Chrystusowej.

26 września

Jak z lenistwa, tak rodzą się z zbytniej żarliwości choroby duszne. S. Ignat. ibid.

Te same przymioty, jakie ciało ludzkie posiadać powinno, mając uchodzić za zdrowe, musi także zdrowa dusza mieć, aby mieć zasługę: życie fizyczne zawisło od zdrowości krwi, życie duchowe od umiarkowania uczuć i pragnień. Czy się miarę w cieple czy zimnie przekracza, w każdym razie odnosi się szkodę.

Jaka w tem różnica, czy cię zbytnia żarliwość czy zbytnia opieszałość o zasługę przyprawiły? Tylko równowaga broni i zachowuje linoskoka od upadku; ale trudniejsza niż owa, jest droga cnoty: po niej bez równowagi kroczyć, nie daje spodziewać się postępu, ale pewnej zguby.

Jak strzelec zawsze w samo sedno mierzy, tak musi zwolennik cnoty zawsze trzymać się środka drogi, aby idąc bokiem, mety nie minął. Czy się przytem za daleko w lewo czy w prawo skręcił, to wszystko jedno, skoro do celu nie doszedł.

Cnota obraca się sród nieprzyjaciół, z których każdy z osobna wystarcza, aby jej drogę zagrodzić; i tchórzliwe lenistwo i zbytnią ufność w swe siły trzeba pokonać, aby po ich trupach jakby po szczeblach drabiny, dostać się na szczyt doskonałości.

25 września

Wielka dobrotliwość, miłość bez granic i ojcowskie przywiązanie Boga czynią go skłonniejszym do udzielenia nam nieproszonej doskonałości, aniżeli my się pochopnymi okazujemy do ubiegania się o nię. S. Ignat. ad Hispan.

Bóg jest źródłem niewyczerpanem, dostatkiem bez miary, a przyczyną naszego niedostatku jest lenistwo, które nam się do tego źródła zbliżyć nie pozwala. On z radością rozdaje dobrodziejstwa, a że bogaty i hojny nad wyraz, dlatego daje się poznać jako Bóg.

Nasze sknerstwo obraża Boga, uważając, że albo jest za skąpy albo za łakomy, że się do niego nie odzywamy; ale sama myśl taka już jest bluźnierstwem. Nie zbywa mu zaprawdę ani na woli ani na mocy; kto wtedy mało odbiera, ten mało żądał.

Dobrodziejstwa boże są okowami; odbierający je traci wolność. O błogosławiona niewoli, która nas do Boga przykuwasz! Łącząc się z nim przez jego naśladowanie, stajemy się o tyle doskonalszymi, o ile się w obyczajach naszych do Chrystusa podobniejszymi stajemy.

Fundamentem cnoty jest ciągły pochód i postęp; nie można na drodze cnoty przystanąć: kto nie idzie na przód ten się cofa. Ciągle trzeba przeciwko prądowi pracować, aby nas siła powodzi nie porwała i w swych nurtach pogrzebała.

24 września

Aby się najważniejsze sprawy wedle życzenia udały, trzeba wprzód najdrobniejsze sumiennie wykonać, aby sobie tak pomoc tego zapewnić, który pokornym swej łaski udziela. S. Ignat. ap. Ribad.

Jak w przyrodzie rozwój i postęp od małego do wielkiego widoczny, tak ma się rzecz także z łaską, która od skromnych początków do najwspanialszych postępów prowadzi. Nikt nie staje się od razu wielkim, tak też nikt nie okazuje się najzdolniejszym do działania.

Częstokroć doznajemy zawodu i ustajemy śród najgorętszej pracy, bośmy się o rzeczy, przechodzące nasze siły, pokusili. Wprzód trzeba dowody dzielności w drobnych rzeczach złożyć, zanim się do wielkich zabierzesz, abyś nie zasłynął jako mistrz dzieła niedokończonego.

Komu się nie podoba, zajmować się podlejszą robotą, ten daremnie zabierać się będzie do wyższej pracy; a choćby mu się to chwilowo, przypadkiem lub podstępem udało, to ostatecznie nie osiągnie stałego skutku, który łaska boska tylko dla pokornych zastrzega.

Jestto pokusa, pochodząca od dumnego ojca wszystkich dumnych, kusić się o wielkie, bo największe rzeczy, a gardzić małemi. Dlatego też spadają z nim w głębokość przepaści, bo taki jest sprawiedliwy wyrok boży, że ci, co w powietrzu latać chcieli, nie umieją nakoniec po ziemi chodzić.

23 września

Wszyscy mamy wspólny obowiązek cieszyć się, widząc, gdy się człowiekowi dobrze powodzi, bo to obraz boski, który Syn boży swoją kosztowną krwią odkupił. S. Ignat. epist. ad Hispan.

Jestto dowodem chorobliwości wzroku, gdy go cudzy blask i świetne powodzenie bliźniego razi; tylko nocne ptastwo nie znosi światła słonecznego, z którego się orły cieszą. Kto dobry, ten bliźniemu dobrego powodzenia życzy.

Co ty na tym stracisz, gdy twego brata coś przyjemnego spotyka? Dobrotliwość boża jest bez granic, skarb niewyczerpany: wydzielając z niego sowicie drugim, nie odmówi Bóg i tobie cząstki, byleś na nią zasłużyć umiał.

Wszak to twój brat, który w dostatek opływa; wszak to członek jednego ciała, któremu się dobrze powodzi? Jeżeli drugiemu los sprzyja, to się i na ciebie coś z tego szczęścia przelewa; ale chcąc brać udział w powodzeniu, powinieneś też cierpienia dzielić.

Pan rozdaje swoje dary i to wedle swego upodobania, nie zaś podług naszych wskazówek; nam, jako niepożytecznym sługom, pozostawił tylko zaszczyt i obowiązek posłuszeństwa. Czego więc żądasz, i to jakiem prawem?

20 września

Kto Boga posiada, którego bez własnej winy postradać nie może, tego nic złego spotkać nie może. Wszelka przykrość bowiem powstaje jedynie z straty jakiegoś dobra, która już nastąpiła albo której się obawiać trzeba. S. Ignat in epist.

Jak się ciemności nie lęka, który ma słońce do usługi, tak też nie potrzebuje się niczego obawiać, kto dobro posiada, w którem się wszystkie dobra mieszczą, a które wszelkie złe wyklucza.

Jego jedynem staraniem niechaj będzie czuwanie nad tym skarbem, bez którego wszystko inne nędzą lub marzeniem. Będąc w posiadaniu tego skarbu, nie może nas żadna strata dotknąć, nie może się w nas żadne pragnienie obudzić.

I to właśnie stanowi naszę szczęśliwość, że nam tego skarbu nikt bez naszej woli, wiedzy i winy odebrać nie może; sojusz z nim jest wieczny, jego posiadanie wieczne, byleśmy go się dobrowolnie nie wyrzekli.

Głupi to kupiec, który brylant na szkło, czyste złoto na blichtr zamienia; a czy ten nie pozbawiony całkiem zmysłów, który dobro nieskończone za kroplę rozkoszy porzuca? Ach, jak wiele takich waryatów!

31 stycznia

Gdy  o coś proszony bywasz, co za szkodliwe uważasz, natenczas miej baczność na to, aby to, o co cię proszą,  odmówić; a po wtóre, aby sobie proszącego przez odmówienie nie zrazić. S. Ignat. ap. Nolas.

Zezwolić na coś, co szkodę przynieść może, jest najszkodliwszy rodzaj nieprzyjaźni, a nie dobrodziejstwo. Tak matka odbiera dziecku nóż, aby się nie skaleczyło, okazując mu właśnie przez to szczerą miłość, że go od złego broni. Nie wiemy częstokroć, o co prosimy.

Jeżeli zaś odmówić wypada, trzeba to w taki sposób uskutecznić, aby miasto odmówionej rzeczy obdarzyć uprzejmą życzliwością. Takim sposobem odbierze proszący więcej, aniżeli żądał, a przez zamianę pośledniej rzeczy, o jaka prosił, na lepszą, jaką odebrał, nie uczuje w sercu goryczy z powodu doznanej odmowy.

Jak dar niechętnie udzielony na wartości traci, tak odmowa zaprawiona uprzejmością nie bywa przykro odczuwaną. To znaczy gorzkie napoje słodyczą zaprawiać i smacznemi uczynić.

Doznać czy to odmowy czy to zwłoki, rani w dwójnasób i zdaje się być nieznośnem. Jak rany, zadane nam przez osobę kochaną, milsze, aniżeli pocałunki człowieka wstrętnego, tak jest odmowa połączona z uprzejmą życzliwością znośniejszą, aniżeli niechętnie wyświadczone dobrodziejstwo.

30 stycznia

W niektórych sprawach wypada raczej milczeć, aniżeli mówić; nie ma także potrzeby tam się bronić, gdzie się prawda sama broni. S. Ignat. in. hist. Societ.

Nie ma pewniejszego sposobu obrony jak milczeć wobec potwarzy i uważać za rzecz niegodną, odszukiwać potwarcę, aby się na nim pomścić. Wszak to było tylko słowo, a nie grom: dlatego nie potrzebujesz się wcale niepokoić.

Gdy nieprzyjacielowi broń stępisz, zwyciężysz go tak samo, jak gdybyś mu ją połamał. Umiej mądrze milczeć; to będzie ci tarczą, która cięcie powstrzyma, że cię nie zrani. Pewniejsze jest zwycięstwo z tarczą aniżeli z mieczem.

Potwarca się zmartwi, sądząc, że nim gardzisz, gdy na jego potwarze nie zważasz. Milcz i udawaj, żeś cięcia nie uczuł. Tak zniweczysz zamysły złośnika, czem się nie mało umartwi, i ból, jaki chciał tobie sprawić, sam uczuje, w dwójnasób zmartwiony, raz, że siebie samego zranił, po wtóre, że drugiego nie dosięgnął.

Tak okażesz wielkość ducha, jeżeli się wniesiesz ponad gadania i nie wzruszysz na lada zaczepkę zazdrośnika. Rechtanie żab nie ujmuje księżycowi blasku; i tobie nie zaszkodzą potwarze, jeżeli je przez czyny, a nie przez słowa zbijać będziesz.

13 października

Między człowiekiem światowym a pobożnym jest taka różnica: ten wyrzeka się pociech doczesnych, a zażywa duchownych, ów krzepi się zmysłowemi zabawami, a wewnątrz szarpią go zgryzoty. S. Ignat. ap. Nolarc.

Nie chcę takiej pociechy, po której niechybnie smutek następuje; wolę raczej żałobę, która się na wieczną radość zamienia. Niech się bawi, kto chce, i swoje dni trawi w rozkoszy; takie rozrywki nie zadowolą jego serca.

Jeżeli nie chcesz, aby ci się rozkosze tego świata w znaki dały, to je odrzuć daleko od siebie na bok; bo one sprowadzają na ludzi więcej nieszczęścia, aniżeli niepomyślne wypadki. Wtedy tylko sprawią ci prawdziwe zadowolenie, gdy niemi wzgardzisz.

Pobożny i płochy mogą mieć ten sam wyraz radości na twarzy, ale tej samej radości nie mogą mieć w duszy. Dla pobożnego jest sumienie niby rajem, z którego ciągły spokój czerpie; dusza płochego jest podobna do wzburzonego morza, i jest w ciągłym ruchu, niepokoju i trwodze.

Jedna róża – ileż to ma kolców! Wierny zaiste obraz zabaw i rozkoszy tego świata: chwilowe zadowolenie pociąga za sobą gorycze i tysięczne wyrzuty. Niema czyściejszej rozkoszy nad tę, obejść się bez wszelkich rozkoszy.

10 października

Bóg was wyłączył od świata, aby podłe i znikome sprawy ludzkie waszego ducha nie zaprzątały, a serca w różne strony nie szarpały. S. Ignat. ad. Hispan.

Do niebezpieczeństw, od jakich raz z wspaniałomyślną odwagą się odwróciłeś, nie godzi się ani w cichości serca napowrót wzdychać. I teraz jeszcze jest świat nieszczery niebezpieczny i obłudny, tak jak był w chwili, gdyś go godnym swej pogardy uznał.

Jeszcze dziś stoi Sodoma w płomieniach swych zdrożności, i roznosi wkoło brzydki zapach smoły i siarki; ani spojrzeniem nie godzi ci się zwracać tam, zkądeś się kiedyś nie tylko stopami, ale i sercem wyniósł. Powtórny upadek bywa groźniejszy.

Żeś umiał wznieś się nad rzeczy ziemskie i niemi wzgardzić, a pokochać wieczne i do nich się przywiązać, to nie jest dziełem natury, ale łaski. Biada tobie, gdybyś się tej przeniewierzył. Bóg, któremuś siebie i swe sprawy poświęcił, żyje i będzie żyć.

Bóg karmi cię manną niebieską, a ty wzdychasz za cebulą i czosnkiem? Jest to pewnym dowodem zepsutego żołądka, gdy się czuje wstręt do zdrowych pokarmów, a pragnie szkodliwych. Oglądając się za misami napełnionemi mięsiwem, strzeż się, abyś się od niego zgnilizną nie zaraził.

9 października

Słusznie można się spodziewać, że z rozwojem dóbr duchownych doznają także przyrostu dobra doczesne. S. Ignat. epist. ad regem Abyss.

Bóg jest zanadto szczodrobliwym, aby swoim przyjaciołom miał odmówić, czego swoim nieprzyjaciołom tak hojnie udziela. Jego dłoń jest najżyźniejszą rolą, która ci to, coś jej powierzył, stokrotnie wraca.

Kto większą rzecz darował, nie odmówi drobniejszej. Dary, które się duchowi i na korzyść wiecznego zbawienia dostają, są prawdziwymi darami: dobra doczesne są, w porównaniu z nimi, jakby śmieci; ale ponieważ są potrzebne, dlatego ich Bóg swoim sługom także nie odmawia.

Bóg opiekuje się tymi,którzy się jego służbie poświęcili, nie jako sługami, ale jak kochanymi synami. Jak matka kochająca swe dziecko, nigdy o niem nie zapomni, tak też nie zostawi Bóg tych bez pomocy, których za synów przyjął.

Jego opatrzność radzi o wszystkich, małych i wielkich: on karmi zwierzęta i ptactwo, on stroi wspaniale lilije i róże, on gotuje dla swoich nawet w pustyni ucztę. Porzuć więc troski o sprawy doczesne, staraj się o to, co boże, a Bóg będzie radzić o reszcie!

Lew Tołstoj

Wiedza daje pokorę wielkiemu, dziwi przeciętnego, nadyma małego. Nic tak nie ogranicza prawdziwej wiedzy, jak przekonanie, że się wie to, czego się nie wie.

Mowa kwiatów.

mowa kwiatów Któż z nas dzisiaj zna mowę kwiatów? Czasem stosujemy ją w szczątkowej formie (np. czerwona róża jest oznaką miłości, a kwiaty białe niewinności – zauważmy, że kwiaty tego koloru ofiarujemy ludziom zmarłym w młodym wieku…), jednak współcześnie zagadnienie to  jest już w zasadzie wymarłą ciekawostką życia towarzyskiego. A jeszcze w końcu wieku XIX temat ten był bardzo szeroko wspominany w literaturze zajmującej się damsko-męskimi sprawami obyczajowymi. Józef Chociszewski w książeczce „Róże i niezapominajki. Książeczka dla serc kochających a szczególnie dla narzeczonych zawierająca rozmowę kwiatami, opowiadania, rady i wskazówki dla młodzież płci obojga, oraz wybór wierszy dla rozrywki wesołych kółek towarzyskich” wydanej w roku 1883, rozmowie kwiatów poświęca osiemnaście stron przywołując na nich aż sto siedemdziesiąt cztery roślinne symbole. Symbole te podaje jako wiedzę potrzebną z zakresu życia towarzyskiego, tłumacząc: „Dobrze zatem wiedzieć znaczenie kwiatów, gałązek i liści, aby czasem przy posełce bukietu, wieńca lub pojedynczego kwiatu nie użyć złego wyboru. W każdym razie rozmowa kwiatami jest niewinną, przyjemną  wesołą rozrywką, a czasem może nawet sprowadzić zbliżenie się serc dwojga. Młodzian nie śmie np. ulubionej wyrazić swych uczuć, ale przy sposobności podaje jej lilią; panna, jeżeli jest jej nieobojętnym, może podać lewkonią, albo tymczasem bratki, jeżeli nie chce od razu swego uczucia wyjawić” i co ciekawe „Gdy nie ma żadnych kwiatów, można użyć sztucznych lub malowanych, a gdy trudno i o takowe, wystarczy czasem wymienić tylko nazwy kwiatów.”

Wspomnienie mowy kwiatów znajdziemy również w „Księdze obyczajów towarzyskich…” autorstwa Mieczysława Rościszewskiego z początku XX wieku. Jednak widzimy już tutaj stopniowy zanik i marginalizację tego typu flirtu towarzyskiego. Rościszewski pisze: „Zabawą i niczem innym jak tylko zabawą są t. zw. mowy nieme. (…) Mowami temi posługują się przede wszystkim kochankowie, którym bynajmniej dobry ton tych niewinnych rozrywek zabronić nie może, byleby tylko nie przekraczało się granic przyzwoitości.” U Rościszewskiego występuje znacznie mniej przykładów, a przedstawione są raczej wskazówkami do rozszyfrowania bukietu, niż formułami przydatnymi do rozmowy.

Czy jednak mowa kwiatów jest uniwersalnym tekstem kultury? Niestety nie. Poniżej przedstawiam zestawienie przykładów kwiatów, które pojawiły się w obu pracach. Znaczenia ich w większości przypadków bardzo różnią się między sobą, a tłumaczenie późniejsze wykazuje znaczne spłycenie tematu. Nie można więc jednoznacznie odczytywać w tekstach literackich symbolicznego znaczenia kwiatów:

Kwiat

Tłumaczenie

Chociszewskiego (1883r.)

Tłumaczenie Rościszewskiego (1905r.)

Akacja

Czy cię wnet zobaczę?

Przywiązane szczere, miłość platoniczna.

Amarant

Niech pociecha wstąpi w twoje serce.

Wierność, stałość.

Astra

Bądź zawsze mi wierną (ym).

Życzliwość.

Balsamin

Twoja piękność wszystkich olśniewa, a mnie zachwyca.

Zapał, brak cierpliwości.

Barwinek

Przyjaźń prawdziwa.

Będę ci wiernym(ą) na wieki.

Bluszcz

Miłość moja wiecznie istnieć będzie.

Wierność.

Bratek

Mogę ci ofiarować przyjaźń, ale nie miłość.

Myśli.

Chmiel

Ach! Gdybym cię mógł przytulić do siebie.

Nieczystość.

Cyprys

Wspomnij o mnie czasem, gdy spać będę pod mogiłą.

Żal, cierpienie.

Dzwonek

O której godzinie mogę cię ujrzeć?

Przywiązanie.

Fiołek

Niech nasza miłość kwitnie niedostrzeżona od innych.

Skromność.

Fuksya

Miłość moja jest gorąca.

Słodycz.

Jaskier

Nie mogę ci opisać, jakie męki ponoszę, gdy z innymi się weselisz.

Żarty szyderstwo.

Jaśmin

Licz na moją wzajemność.

Sympatia, skłonność.

Kamelia

Jesteś piękna ale bez serca.

Stałość wytrwałość.

Koniczyna czterolistna

Szczęście twoim udziałem.

Bądź moją.

Konwalia

Uczucie miłości powinno być czyste i święte, takiego pragnę.

Powrót szczęśliwości.

Lewkonia

Serce twe szlachetne, dlatego można by cię kochać.

Szczęście, sympatia.

Lilia biała

Miłuję cię nad życie, boś czysta  niewinna.

Czystość, słodycz, majestat.

Mirt

Przyjmuję, jeżeli się skończy ślubami małżeńskimi.

Wyznanie miłości.

Niezapominajka

Nie zapomnij o mnie.

Prawdziwa miłość „nie zapomnij o mnie”.

Paproć

Kwitnie paproć tajemne i moje uczucie dla ciebie płonie w skrytości.

Szczerość, zaufanie.

Kwiat pomarańczy

Miłość moja tylko tobie należy.

Wspaniałość, dziewictwo.

Powój

Czy mi kto poda rękę?

Pokora, niemoc.

Poziomka

Kto mię szuka, ten znajdzie.

Szał, rozkosz.

Rezeda

Łagodność i dobroć serca przewyższają piękność.

Twoje zalety wyrównywują twej piękności.

Rozmaryn

Wkrótce będę twoją.

Twój widok powraca mi życie.

Róża

Czerwona- zwyciężyłeś.

Biała- miłość moja jest czystą.

Gałązka- tak.

Gałązka bez liści, z cierniem –nie.

Pączek- dotąd miłość była dla mnie obcą, teraz dopiero przeczuwam, jakie szczęście przynosi.

Róża- piękność.

Jerychońska- kaprys.

Bengalska- piękność nieznana, ukryta.

Ciemno-pąsowa – wstydliwość.

Kosmata- szał rozkoszy.

Żółta –zazdrość.

Stokrotka

Mej miłości nie przytłumi nawet twoja oziębłość.

Niewinność.

Szalej

Przecież nie oszalejesz.

Zdrada, wiarołomstwo.

Szałwia

Dla ciebie chętnie cierpieć będę.

Szacunek.

Tulipan

Jesteś piękną, ale przytem niedostępną i nieczułą na cudze cierpienia.

Okazałość, przepych.

 

(Joanna Teresa Wydymus: Parada porad. Savoir – vivre w tekstach kultury i literatury polskiej.)

 

Duży interes Restauratora.

W roku 1903 ukazał się “Przewodnik zakochanych czyli Jak zdobyć szczęście w miłości i powodzenie u kobiet z dołączeniem Rozmówek salonowych i towarzyskich i Zbioru listów miłosnych” autorstwa M.A. Zawadzkiego. W ostatniej części tej książeczki znajdziemy przykłady listów, wiele z nich jest ciekawych i zabawnych, ale poniższy jest szczególny, ze względu na nowe – współczesne znaczenia różnych słów… Nie wiem czy dzisiaj adresatka byłaby zadowolona z takich oświadczyn…

restŁaskawa Pani

Ciężko żyć we wdowieńskim stanie, ciężej jeszcze, gdy się ma duży interes (a Pani wie dobrze, jak wielki jest mój interes). Krótko więc a węzłowato przedstawiam Pani, jak rzecz następuje: jestem człowiekiem zamożnym, nie pierwszej młodości, interes mój stoi świetnie. Niestety! Boję się, że zacznie chylić się do upadku bez pomocy kogo z bliskich a życzliwych- na przykład żony! Dlatego też postanowiłem się co prędzej ożenić, a czyżbym mógł lepiej trafić, jak biorąc Szanowną Panią w małżeństwo? Biedy u mnie nie zaznasz- szacunku i uważania ludzi Ci nie braknie- wymagam tylko z Twojej strony wierności, pracowitości i dbania o mój interes.

Oto moja oferta, na którą czekam łaskawej odpowiedzi.

Randkowa etykieta dla kobiet z 1930 roku – Parę z tych punktów jest wciąż aktualnych

 

źródło: http://demotywatory.pl/4204334/Randkowa-etykieta-dla-kobiet-z-1930-roku

Modlitwa panienki

Oto modlitwa dla panienki pochodząca z “Katechizmu dla Amantów…” wydanego w 1760 roku, na Jasnej Górze i będącego przedrukiem z roku 1594 (ponowną zgodę na drukowanie uzyskał dnia 30 lutego 1694r.) Cała książeczka jest naszpikowana erotyzmem, ale modlitwa panienki jest naprawdę godna uwagi, jej fragment brzmi : „Moy Boże! Który naród ludzki stworzyłeś dla wielbienia Imienia twego Świętego, który przez zrzódło płodne Sakramentu Małżeństwa dałeś mu śrzodek przyzwoity do gaszenia ognia pożądliwości, do ciebie zanoszę modły z głębi serca moyego; racz mię tą cnotą ożywiającą napełnić, któraby mię zdolną uczyniła do wydania na świat owocu związku małżeńskiego; racz mi dać męża, któryby miał wszystkie potrzebne przymioty do sprawowania zacnie obowiązku swojego podług Ślubów Małżenstwa. Przyżekam ci, móy Boże! Iż nigdy mu powinności mey nie odmówię, ile razy mu owszem będzie się chciało do nayistotnieyszey sprawy tego S. Sakramentu przystąpić, pozwolę z całego serca (…).”
Ot, świętobliwi braciszkowie z Jasnej Góry… No cóż… w sutannach czy bez… mężczyźni!AA Katechizm dla amantów.djvu - DjView AAstrona tytułowa Aprobata

Ze starego poradnika… O pluciu.

Kilka tygodni temu byłam na konferencji naukowej. Jeden z profesorów wiedząc, że przyjeżdżam z referatem o savoir – vivrze,  przygotował wypiski ze starych poradników dobrych manier. Ponieważ na co dzień zajmuję się tą tematyką, nie były one dla mnie specjalnym zaskoczeniem, ale większość ludzi na sali faktycznie była rozbawiona i trochę zszokowana fizjologiczną wręcz dokładnością opisów oraz samą tematyką. Tak po prostu kiedyś pisano. Natomiast nasza reakcja na opisywanie „żenujących” aspektów naszego życia, naukowo nazywa się standardem wstydliwości. Przyznam, że ja sama jeszcze wtedy traktowałam te zapiski, jako pewne „relikty” kulturowe, ale niespodziewanie okazało się, iż mogą być one bardziej aktualne niż przypuszczałam… Niestety…

Jakiś czas temu miałam lekcję z uczniami trzeciej klasy technikum. Zajęcia przebiegały spokojnie do momentu, aż jeden z dżentelmenów siedzący w ostatniej ławce raczył ni stąd ni z owąd odwrócić się i splunąć na podłogę. Moje zaskoczenie było ogromne, tym bardziej, że ów młody człowiek zdawał się zupełnie nie rozumieć dlaczego zareagowałam na to zdarzenie z oburzeniem – dlaczego w ogóle zareagowałam. Po krótkiej wymianie zdań spasowałam, bo chociaż krew się we mnie gotowała, jak na ciało pedagogiczne przystało, to z drugiej strony skoro ten 19 letni mężcz/yzna do tej pory nie przyswoił sobie podstawowych zasad dobrego wychowania, to niestety moje „kazanie” już tego raczej nie zmieni. Ale mając jeszcze w pamięci wspomnianą konferencję doszłam do wniosku, iż może te stare wypiski wcale nie były, aż tak nieaktualne. Może przeżywamy jakiś dziwaczny regres kulturowy… Skoro tak, to zamiast otwierać wyważone drzwi, postanowiłam oddać głos autorom dawnych poradników savoir – vivre’u, którzy tak oto pisali na interesujący nas dzisiaj temat:

„Odwróć się gdy spluwasz, by nie ubrudzić i nie opryskać nikogo. Jeśli jakieś paskudztwo spadnie na ziemię, zdepcz je nogą, by nie budziło w nikim obrzydzenia. Jeśli to jest niemożliwe, wytrzyj chusteczką,” (Erazm z Rotterdamu 1530r.)

„Nie plwaj na podłogę, choćby nie woskowaną i tych plwocin nogą nie zacieraj. Nie plwaj przed się, ale szukaj do tego placzki, lub kąta, lub plwaj do własnej chustki od nosa.”(Ignacy Piotr Legatowicz 1859r.)

Jak widać z powyższego, maniery mojego ucznia wskazują oczywiście na wiek XVI…

Kilka dni po tym, jak na łamach Beskid News ukazał się mój artykulik dotyczący plucia, zaczęły spadać na mnie gromy, gdyż tekst jest odrażający, a ktoś kto jest kulturalny w ogóle nie powinien pisać o takich rzeczach jak plucie…  Ciekawe, że kiedy wcześniej opowiadałam zdarzenie z lekcji, reakcja była znacznie słabsza. No cóż… Standard wstydliwości mamy niewątpliwie wysoki, niestety faktyczne przyzwolenia na chamstwo również. Lepiej jest pluć niż o tym pisać. Skoro jednak obyczajowość nasza zatoczyła koło, to postanowiłam przewertować dawne poradniki pod kątem konkretnych problemów etykietalnych. I tak powstał niniejszy blog…

 

Przystojność

Przystojność to takie dziwne słowo, które już dawno wykreślono z naszego słownika i to dosłownie, bo próżno go szukać w „Nowym Słowniku języka polskiego PWN. Znajdziemy oczywiście przymiotnik „przystojny”, którym dowartościowujemy męskie ego, ale jego znaczenie daleko już odbiegło od słowa „przystoi ”. I choć przystoi być przystojnym, to przystojny często nie wie co przystoi… Read the rest of this entry

Jedna szara komórka.

Siedzimy ze znajomymi przy stole, gadamy, śmiejemy się, atmosfera jest całkiem przyjemna. Nagle dzwoni telefon. Właściciel odbiera go i rozpoczyna rozmowę. Całe towarzystwo cichnie, podświadomie nie chcąc przeszkadzać. Szepczemy, podczas gdy telefonujący mówi coraz głośniej, tak jakby rozmowa interesowała jeszcze kogoś z towarzystwa. Niestety nie interesuje, ale co zrobić?

Read the rest of this entry

Dzień dobry, w czym mogę pomóc?

Zastanawialiście się kiedyś kto siedzi z drugiej strony kabla, kiedy dzwonicie by poinformować usługodawcę, że zablokowaliście dekoder, telefon albo że w ogóle nic nie działa? Ostatnio bardzo bliska mi osoba została taką właśnie telefoniczną konsultantką w dziale pomocy technicznej stąd moje refleksje… Tak jakoś świat zorganizowano, że najgorsza jest praca, w której spotykamy się z przedstawicielami naszego gatunku, a jeśli jeszcze ów przedstawiciel nie musi spojrzeć nam w oczy, nabiera większej odwagi i chęci, by udowadniać swoją wyższość. Read the rest of this entry

Savoir – vivre a kontekst.

W jednej ze swoich książek Edward T. Hall pisał o kulturach wysokiego i niskiego kontekstu. Upraszczając nieco jego myśli możemy stwierdzić, że w kulturach wysokiego kontekstu nie musimy przekazywać naszemu rozmówcy wszystkich dodatkowych informacji na temat kontekstu naszej wypowiedzi, natomiast w kulturze niskiego kontekstu nasza wypowiedź musi zawierać całą gamę dodatkowych informacji, aby została prawidłowo zinterpretowana. Skomplikowane? Nic podobnego. Oto przykład: kilka tygodni temu mój kolega, tak jak ja pracujący w szkole, prawdziwie sfrustrowany opowiadał mi, jak to chcąc wprowadzić akcent świąteczny, przyniósł do klasy worek z cukierkami i „puścił” go po klasie, aby uczniowie się poczęstowali. Po chwili zauważył, że część uczniów brała całe garście słodyczy, przez co nie mogło wystarczyć dla wszystkich. Read the rest of this entry