Kilka tygodni temu byłam na konferencji naukowej. Jeden z profesorów wiedząc, że przyjeżdżam z referatem o savoir – vivrze,  przygotował wypiski ze starych poradników dobrych manier. Ponieważ na co dzień zajmuję się tą tematyką, nie były one dla mnie specjalnym zaskoczeniem, ale większość ludzi na sali faktycznie była rozbawiona i trochę zszokowana fizjologiczną wręcz dokładnością opisów oraz samą tematyką. Tak po prostu kiedyś pisano. Natomiast nasza reakcja na opisywanie „żenujących” aspektów naszego życia, naukowo nazywa się standardem wstydliwości. Przyznam, że ja sama jeszcze wtedy traktowałam te zapiski, jako pewne „relikty” kulturowe, ale niespodziewanie okazało się, iż mogą być one bardziej aktualne niż przypuszczałam… Niestety…

Jakiś czas temu miałam lekcję z uczniami trzeciej klasy technikum. Zajęcia przebiegały spokojnie do momentu, aż jeden z dżentelmenów siedzący w ostatniej ławce raczył ni stąd ni z owąd odwrócić się i splunąć na podłogę. Moje zaskoczenie było ogromne, tym bardziej, że ów młody człowiek zdawał się zupełnie nie rozumieć dlaczego zareagowałam na to zdarzenie z oburzeniem – dlaczego w ogóle zareagowałam. Po krótkiej wymianie zdań spasowałam, bo chociaż krew się we mnie gotowała, jak na ciało pedagogiczne przystało, to z drugiej strony skoro ten 19 letni mężcz/yzna do tej pory nie przyswoił sobie podstawowych zasad dobrego wychowania, to niestety moje „kazanie” już tego raczej nie zmieni. Ale mając jeszcze w pamięci wspomnianą konferencję doszłam do wniosku, iż może te stare wypiski wcale nie były, aż tak nieaktualne. Może przeżywamy jakiś dziwaczny regres kulturowy… Skoro tak, to zamiast otwierać wyważone drzwi, postanowiłam oddać głos autorom dawnych poradników savoir – vivre’u, którzy tak oto pisali na interesujący nas dzisiaj temat:

„Odwróć się gdy spluwasz, by nie ubrudzić i nie opryskać nikogo. Jeśli jakieś paskudztwo spadnie na ziemię, zdepcz je nogą, by nie budziło w nikim obrzydzenia. Jeśli to jest niemożliwe, wytrzyj chusteczką,” (Erazm z Rotterdamu 1530r.)

„Nie plwaj na podłogę, choćby nie woskowaną i tych plwocin nogą nie zacieraj. Nie plwaj przed się, ale szukaj do tego placzki, lub kąta, lub plwaj do własnej chustki od nosa.”(Ignacy Piotr Legatowicz 1859r.)

Jak widać z powyższego, maniery mojego ucznia wskazują oczywiście na wiek XVI…

Kilka dni po tym, jak na łamach Beskid News ukazał się mój artykulik dotyczący plucia, zaczęły spadać na mnie gromy, gdyż tekst jest odrażający, a ktoś kto jest kulturalny w ogóle nie powinien pisać o takich rzeczach jak plucie…  Ciekawe, że kiedy wcześniej opowiadałam zdarzenie z lekcji, reakcja była znacznie słabsza. No cóż… Standard wstydliwości mamy niewątpliwie wysoki, niestety faktyczne przyzwolenia na chamstwo również. Lepiej jest pluć niż o tym pisać. Skoro jednak obyczajowość nasza zatoczyła koło, to postanowiłam przewertować dawne poradniki pod kątem konkretnych problemów etykietalnych. I tak powstał niniejszy blog…